8 lutego 2016

5 powodów, dla których warto... trenować w parze

...albo w grupie!

Jakiś czas temu zadałam na moich profilach na Instagramie i Facebooku pytanie, czy wolicie trenować sami, czy z kimś. Odpowiedzi były zgodne i wskazywały na trening solo. Ja również skłaniam się ku tej opcji, chociaż lubię wyskoczyć też na siłownię z mężem czy znajomymi - pod warunkiem, że dam radę zrobić tam swój trening albo zmieszczę się w danym tygodniu z założonym planem.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika I love how it feels (@ilovehowitfeels)

Dziś trochę przewrotnie i dla Was, i dla mnie - o tym, dlaczego warto trenować z kimś.

Dodatkowa motywacja

Od kiedy chodzę na siłownię, nie zdarzyła mi się jeszcze sytuacja, w której zarówno mi, jak i mojemu treningowemu partnerowi (czy partnerce) zabrakłoby w tej samej chwili mocy. Zawsze jest tak, że jedno ciągnie drugie - jeszcze dwa powtórzenia, jeszcze jedna seria, jeszcze jedna runda interwałów czy 2 kg więcej na sztandze. Poza tym, kiedy wiem, że ktoś na mnie patrzy, staram się z siebie dać jeszcze więcej. A i dodatkowy doping zawsze jest mile widziany.

Asekuracja

Istnieją ćwiczenia, które wykonywane przy większym obciążeniu są nie tyle kontuzjogenne, co wręcz niebezpieczne. Mówię tu m.in. o wyciskaniu sztangi na klatkę czy przysiadach ze sztangą. Kiedy idę na trening sama, nie porywam się na większe obciążenia niż te, które udało mi się osiągnąć na poprzednim treningu, a jakby nie patrzeć - blokuje to rozwój. Zdarza się, że proszę kogoś "obcego" o asekurację, ale robię to raczej rzadko, bo zazwyczaj kończy się to jakimś tanim podrywem :P

Pilnowanie techniki

Nie przy wszystkich ćwiczeniach może pomóc lustro. Stojąc przodem do niego np. przy martwym ciągu, i tak nie uda nam się skontrolować prostych pleców. A nawet jeśli staniemy bokiem, to trzymanie non stop przechylonej głowy sprawia, że zmienia nam się środek ciężkości i ćwiczenie przestaje być wykonywane poprawnie.
Kiedy trenujecie z partnerem, nawet jeśli jego staż treningowy wynosi tydzień, ale dokładnie wytłumaczycie mu, na co chcielibyście, aby zwrócił uwagę podczas wykonywania przez Was danego ćwiczenia i w razie czego korygował, unikniecie niepoprawnego wykonywania, co przedłoży się na efektywność treningu. Natomiast jeśli nie ufacie mu na tyle, zawsze można poprosić o nagranie Waszego wykonania ćwiczenia. Ja robię tak przy ćwiczeniach wielostawowych, kiedy mam zamiar podnieść więcej niż podnosiłam do tej pory i chcę mieć pewność, że mimo zwiększonego obciążenia robię to poprawnie.

Wypełnienie przerw

Co robicie w przerwach między seriami? A w przerwach między ćwiczeniami? Ja ustawiam w telefonie podniesiony właśnie ciężar i ilość wykonanych powtórzeń i klikam 'Save', co zajmuje mi 2-3 sekundy. Biorę łyka wody - kolejne 5 sekund. Zmieniam obciążenie na sztandze albo wymieniam hantle - od 5 do 20 sekund. A później gapię się przez okno albo w telefon, czekając aż apka odliczy mi czas do kolejnej serii.
Kiedy idę z kimś, zazwyczaj spoglądam na technikę partnera/partnerki, jeśli akurat robimy ćwiczenie na zmianę albo rozmawiamy, chociażby nawet o pogodzie, choć zazwyczaj mamy ciekawsze tematy. Jestem przeciwna robieniu z siłowni miejsca do spotkań towarzyskich, ale zawsze można połączyć przyjemne z... przyjemnym ;)

Wymiana doświadczeń, urozmaicanie ćwiczeń i treningów

To już wersja treningu z bardziej zaawansowanymi użytkownikami siłowni :) Do niedawna we wszystkich workoutach, które uskuteczniałam z "kimś", byłam osobą posiadającą największą wiedzę i doświadczenie, więc to ja wymyślałam ćwiczenia i treningi, uczyłam techniki, pilnowałam poprawnego wykonywania. Ostatnio parę razy udało mi się wybrać na siłownię z mężem i parą znajomych, którzy mają podobny staż treningowy, dzięki czemu poznałam genialny trening mięśni brzucha i w końcu, widząc poprawną technikę i mając pewną asekurantkę, odważyłam się spróbować front squatów.
Taka wymiana doświadczeń i wiedzy jest bardzo rozwojowa zarówno dla jednej, jak i dla drugiej strony :)

Jestem ciekawa, jakie Wy znajdujecie zalety treningu w parze albo większej grupie. Piszcie w komentarzach! :)

1 komentarz:

  1. Ja kiedyś chodziłam na siłownię zawsze sama, dopiero od niedawna 1-2 treningi w tygodniu robie ze znajomym. Niesamowite jest to jaki ogromny progres zrobiłam :) zarówno pod względem techniki, ciężaru i samej wiedzy :) no i nie ma opcji żebym opuściła jakąś partię bo dostaje ochrzan :d poza tym nie wyobrażam sobie żeby asekurował mnie ktoś kogo nie darzę pełnym zaufaniem, a w tym przypadku jest tak że robię dużo więcej, bo wiem ze stoi za mną ktoś pewny :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama