21 września 2015

Bigos "nowopolski" & test garnków Tefal ze stali nierdzewnej


Niewiele jest tradycyjnych polskich potraw, które toleruję. I nie chodzi tu bynajmniej o ich "nie-fit" aspekt, ale o wady każdego poszczególnego dania. Schabowych nie lubię, bo panierka, mielonych nie tknę ze względu na posmak spalonego czosnku, a w bigosie nigdy nie odpowiadało mi użyte do jego gotowania mięso. Ostatnio jednak naszła mnie niesłychana ochota na bigos właśnie, ale postanowiłam go ulepszyć "po swojemu". I chyba się udało, bo nawet mój narzeczony, pierwszy fan polskiej kuchni, zajadał go ze smakiem ;)

Składniki


  • 3 kg kiszonej kapusty,
  • 750 g piersi z kurczaka,
  • 500 g dobrej jakości kiełbasy,
  • przyprawy: majeranek, pieprz czarny, pieprz ziołowy, ziele angielskie, liść laurowy,
  • 2 łyżki oleju.

Przygotowanie

Kiełbasę pokroiłam w drobną kostkę i podsmażyłam na rozgrzanym oleju. Dodałam przyprawy, aby ich aromatem przeszedł tłuszcz - najlepszy nośnik smaku.


Piersi z kurczaka pokroiłam w grubszą kostkę i również podsmażyłam. Do garnka dodałam kapustę, zalałam odrobiną wody i idąc za przykładem mojej babci - gotowałam, gotowałam i jeszcze raz gotowałam. Po kilku godzinach bigos był gotowy.



Przygotowując jednak jego "odchudzoną" wersję należy pamiętać, aby w trakcie gotowania dolewać wodę. W innym przypadku, przez użycie piersi z kurczaka zamiast tłustszego mięsa, będzie po prostu wiórowaty.



Są jednak jeszcze dwie rzeczy, o których należy pamiętać.
Po pierwsze - kapusta. Koniecznie kiszona! Osobiście zaopatruję się w nią tylko w jednym punkcie - jest sprawdzona, naprawdę smaczna, a do jej produkcji (niemalże domowej) nie używa się grama octu. Większość "kiszonej" kapusty spotykanej w sklepach to niestety kapusta KWASZONA. Często nie zdają sobie z tego sprawy nawet sprzedawcy, a co dopiero mówić o konsumentach! Taki produkt jest pozbawiony cennej mikroflory bakteryjnej i kwasu mlekowego, które czynią produkty fermentowane tak wartościowymi.

Druga sprawa, to odpowiedni dobór garnków do gotowania bigosu. Absolutnie nie mogą być to garnki aluminiowe czy też pokryte aluminium, których niestety jest  całe mnóstwo w sklepach czy na bazarach. Kwas bardzo szybko wchodzi w reakcję z glinem tworząc niebezpieczne dla zdrowia związki. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem są garnki ze stali nierdzewnej.


Najlepiej, jeśli będą one również skonstruowane w taki sposób, aby rozprowadzać ciepło równomiernie na całej powierzchni garnka - z jednej strony zapobiegnie to przywieraniu potrawy do dna naczynia, a z drugiej pozwoli nam na szybsze ugotowanie dania i mniejsze zaangażowanie w jego mieszanie.


Trzecia rzecz, na którą należy zwrócić uwagę, to dno. Grube dno również zapobiega przywieraniu i przypalaniu się dania, jak i dłużej trzyma ciepło.


Ja do tego przepisu użyłam garnka Tefala z zestawu UNO, który obecnie testuję. Garnki wykonane są ze stali nierdzewnej najwyższej jakości – 18/10, dzięki czemu są odporne na ścieranie, zadrapania, utlenianie oraz korozję. Gruba warstwa aluminium w dnie zapewnia  idealną dystrybucję ciepła i równomierne gotowanie na całej powierzchni garnka. Można ich używać na wszystkich rodzajach kuchenek, a także używać w piekarniku (aż do 260 stopni).



Jeśli uważacie, że taki zestaw przydałby się i Wam, śledźcie uważnie bloga - już niedługo konkurs!

Zwracacie uwagę na to, w czym gotujecie?
Dajcie też znać, jakie są Wasze "nowopolskie" wersje staropolskich potraw!


Wpis powstał we współpracy z marką Tefal.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama