15 czerwca 2015

Fototydzień 08.06. - 14.06.2015r.


Rozpoczął się już gorący okres na mojej uczelni, dlatego niestety przez najbliższe kilkanaście dni będę pisać rzadziej. Zaczęłam już ostro zakuwać (jak zwykle na ostatnią chwilę :P) do egzaminów i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to w przyszłym tygodniu powinnam być po wszystkim i stresować się już tylko obroną magisterki ;) Aczkolwiek z moimi planami różnie bywa, więc poza nauką pozostaje mi jeszcze mieć nadzieję, że nie powinie mi się noga, a Was prosić o mocne trzymanie kciuków, przydadzą się :)

Fotomenu dzisiaj znacznie większe niż zwykle ;) Zacznijmy od małych zdjęć idąc w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara.
1. Jogurt grecki z białkiem, siemieniem lnianym i borówkami.
2. Podobno prawdziwy placek po węgiersku - ziemniaczano-drożdżowy, smażony, polany śmietaną i posypany serem żółtym. Mnie smakował ;)
3. Maca z łososiem i jajka w koszulkach ze szczypiorkiem.
4. Micha warzyw, twarożek i maca.
5. Krem z białych szparagów. Obłęd! <3
6. Pizza owsiana z krewetkami. Kolejna moja miłość :D
7. Ulubiona wersja twarożku - ze szczypiorkiem i rzodkiewką.
8. Łosoś w sosie cytrynowo-rozmarynowym z ryżem.
Duże foto: pierś z kurczaka w pomarańczowo-rozmarynowej marynacie zapiekana z camembertem, kulki jaglane i szparagi w sosie pomarańczowo-winnym. Mistrzostwo świata, w dodatku całość robi się w 40 minut! Dzięki temu daniu (i zupie-krem) pokochałam szparagi :)

A jeśli mało Wam kulinariów - zajrzyjcie do posta z nowej serii Przykładowe całodniowe menu (tam m.in. przepis na sos do łososia).

Eksperymentalna panna cotta okazała się strzałem w 10! Najlepszy deser w okresie letnim. Już nie mogę się doczekać jagód i malin, żeby wypróbować ją z tymi sosami :)
Przepis znajdziecie na Facebooku :)

Moja "potreningówka" ;) Posiłkiem tego nazwać nie można, ale daje radę zaspokoić pierwszy głód po wejściu do szatni, a przed dotarciem do domu.
Fasolowa brownie-babeczka, owocowe smoothie i białeczko - tutaj o smaku czekoladowo-orzechowego kremu <3

Sok jabłkowo-buraczkowy - coś wspaniałego! W okresie jesienno-zimowym robiłam smoothies z (m.in.) jabłek i buraków, ale na teraz są nieco zbyt "ciężkie". Chyba przerzucę się na soki.

Do tej pory znałam szparagi w jednej wersji - zawijane w szynkę, z sosem chrzanowym w plastrze ananasa - robione przez moją mamę jako jedno z popisowych dań ;) W tym sezonie odkrywam je na nowo próbując kolejnych przepisów (co zresztą widać w Fotomenu). Jeśli macie swoje sprawdzone receptury, piszcie koniecznie w komentarzach! :)

Nauka, nauka, nauka... Obecnie siedzę nad postępowaniem karnym. Idzie baaaaaaardzo powoli...

Pewnego pięknego dnia umawiam się z M. na siłkę.
- Ja zakładam chyba spodenki, strasznie gorąco jest.
- No to ja chyba też.
I chyba ich nie założyłyśmy :P Obie parsknęłyśmy śmiechem, kiedy się spotkałyśmy :P

Z okazji The Tall Ships Races w miniony weekend do Szczecina zawitało kilka "stateczków" ;) A tak serio - podobno część z nich to największe żaglowce na świecie.
1. Dar Młodzieży.
2. Sedov.
3., 4. ORP Sęp - tym razem nie żaglowiec, a łódź podwodna.

1. ORP Toruń.
2. Generał Zaruski (z tyłu) i Brabander.
3. Mercedes
4. Loth Lorien (z przodu) i Shtandart.

1. Zawisza Czarny.
2. Nowa szczecińska marina (choć do gdańskiej spooooro jej brakuje :P).
3. Bembridge.
4. Widok z daleka na żaglowce klasy B i C plus w oddali te większe - m.in. Fryderyk Chopin i Dar Młodzieży.

Na sobotnich TTSR złapała nas ulewa. Po powrocie do domu moja koszulka wyglądała właśnie tak :P Mimo wszystko nie żałuję, zresztą deszcz był ciepły - a od takiego się podobno rośnie ;)

Widok na drugą stronę Bulwarów i most pontonowy rozłożony na czas regat. Szkoda, że nikt nie myśli o postawieniu takiego na stałe. Wchodzenie po prawie 100 schodach i schodzeniu po takiej samej ich liczbie skutecznie odstrasza wiele osób przed spacerami po prawym brzegu Odry.

I widok z Zamku Książąt Pomorskich na imprezę ;) Niestety, bardziej widać tutaj karuzele niż statki, ale po wejściu na złą stronę mostu moim towarzyszom nie w głowach było wspinanie się po nich ponownie w deszczu :P

Woda z miętą i dodatkami (truskawki, cytryna, pomarańcza, ogórek...) jest wybawieniem w takie upalne dni, jakie ostatnio mieliśmy. No i w końcu mam jak spożytkować moją doniczkową miętę, która chyba trochę za bardzo wybujała i zajmowała do niedawna 1/3 parapetu ;)

I ostatnie zdjęcie - butla/bidon na smoothies. Z szerokim dzióbkiem, wyprofilowana i kompletne szczelna. Do kupienia w Saturnach :)

Jak Wam minął ten tydzień? Może ktoś z Was też zwiedzał żaglowce? ;)

11 komentarzy:

  1. chyba chcesz żeby wszyscy głodni się zrobili przy tym wpisie :D hhahahha, ja mam tak samo z przyjaciółką zawsze! umawiamy sie co ubieramy a i tak wychodzi odwrotnie :D ale Wy się nawet kolorami dobrałyście :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zdjęcia :). Bidon ciekawy, muszę się mu przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale macie śliczne sukienki!

    Studiujesz prawo? Cały czas byłam przekonana, że ekonomię, a już tak długo regularnie zaglądam na Twojego bloga...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nebeskaa Natalia16 czerwca 2015 20:37

    ah zawsze apetytu mi narobisz! ten bidon jest naprawdę super :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale narobiłaś mi apetytu tymi zdjęciami. Powodzenia i przy walce z sesją i obroną magisterki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spiesz się z nauką kapeku, bo po 1 lipca może być gorzej ;-) trzymam kciuki za zdanie w starym stanie prawnym!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję :)
    A w takim wypadku polecam zrobienie czegoś pysznego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nieużywany, haha :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję w imieniu swoim i M. :)
    A skąd takie przypuszczenia akurat? ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja muszę go wykorzystać :D Jeszcze nawet metki nie odczepiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, taki był mój zamiar :D
    My się nie umawiałyśmy akurat, tylko ze względu na pogodę, upał, duchotę itd. dywagowałyśmy, w czym będzie nam najwygodniej :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama