8 czerwca 2015

Fototydzień 01.06. - 07.06.2015r.


I znowu blogowe zamknięcie tygodnia odbywa się w poniedziałek ;) No trudno. Nie będę owijać w bawełnę, że nie miałam wczoraj w co ręki włożyć. Po prostu najzwyczajniej w świecie mi się nie chciało.
Miałam spędzić dzień na Reebok Fitness Camp, ale w czwartek tak poparzyłam sobie ramiona, plecy i barki, że wciąż nie jestem w stanie podnieść rąk do góry, w dodatku muszę spać na brzuchu, więc nie dość, że 16h w pociągu nie należałoby do najprzyjemniejszych, to i tak nie mogłabym ćwiczyć. Jestem zła na siebie, że zlekceważyłam popołudniowe słońce... Szczęście, że przynajmniej na twarz stosuję filtry, bo pewnie przez kolejny tydzień chodziłabym z burakiem na twarzy :P

1. Wczoraj w ramach rekompensaty za brak wyjazdu na RFC zamówiliśmy pizze. Od dawna chciałam sprawdzić pizzę fitness i okazała się ona strzałem w dziesiątkę! Mąka żytnia, lekki sos pomidorowo-ziołowy, kurczak, kukurydza, mozzarella i rukola <3
2. Od kilku tygodni chodziła za mną sałatka grecka, aż w końcu spełniłam moje marzenie ;) Mieszanka sałat, szpinak, pomidor, feta i vinegrette.
3. Długi weekend w większości spędziliśmy u moich rodziców. Jako że w Szczecinie nie ma zbyt wielu miejsc do grillowania, korzystałam z tej możliwości w domu rodzinnym. Na zdjęciu młode ziemniaczki, pierś z kurczaka w przyprawach i pomidor z cebulką. Ale nie odmówiłam sobie też karkówki, kiełbasy i grillowanych bananów, które uwielbiam :)

Małe fragmenty ogrodu - magnolia (w tle wciokrzew i świerki) i różanecznik (na drugim planie irga i tuje).
Przy okazji pobawiłam się trochę w ogrodniczkę i razem z babcią powyrywałyśmy i dosiałyśmy co nieco w ogródku warzywnym ;)

Po prawie dwóch tygodniach testowania próbek, w końcu zdecydowałam się na pełnowymiarowy podkład mineralny. Postawiłam na Amilie Minerals w formule Coverage i jestem z niego bardzo zadowolona.

W minionym tygodniu Kaskadę przejęły balonowe rzeźby. Na zdjęciu dinozaury i smok, ale widziałam też Asterixa i Obelixa i parę innych postaci ;)

"Umarnięta" M. po naszych pierwszych interwałach :D

A tutaj sprawcy całego zamieszania. Jak się bawić, to na całego ;) Były przysiady, wykroki, burpees, martwe ciągi... Zresztą zobaczycie sami, bo szykuje się mała niespodzianka :)

...a mi jak zwykle mało :P

Poznajcie Shelby'ego ;) Zabawki z tej serii już dawno temu skradły moje serce, a teraz w końcu mam jedną (pierwszą i nie ostatnią :D) na własność. Te oczy są hypnotajzing ;)


7 komentarzy:

  1. uwielbiam takie zabaweczki hahhaha :D <3
    mi na siłowni brakuje takich worów do przysiadów :C
    ja jeszcze u siebie nie wyczaiłam, gdzie można zjeść pizze fitness :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O właśnie możesz doradzić co do piłki, czy ona nadaje się przy bólach kręgosłupa na rozluźnienie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne zdjęcia :). Maskotka rzeczywiście urocza!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie będę udawać, że jestem ekspertką, ale powiem tak - mi pomogła w pierwszych tygodniach siedzącej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tak samo :D
    Spakuj hantle do torby treningowej i prawie to samo :D Albo napisz petycję do władz klubu :D
    W takim razie zapraszam do Szczecina ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama