31 maja 2015

Fototydzień 25.05. - 31.05.2015r.


Jak minął Wam ten tydzień? U mnie przede wszystkim niezwykle szybko i intensywnie pod względem treningowym. Z powodu kontuzji mojego narzeczonego, trenuję teraz tylko z moją M. i muszę powiedzieć, że jestem z niej strasznie dumna, bo marudzi coraz mniej, kiedy każę jej progresować z ciężarami i już nie w głowie jej bieżnie, rowerki, orbitreki i zumby ;) I tak sobie chodzimy, z dnia na dzień coraz bardziej obolałe :P A od przyszłego tygodnia ruszamy z nowym planem, bo pozostał mi miesiąc do zdejmowania miary pod sukienkę ;)

Okej, startujemy z fotomenu!

Górny rząd: wątróbki duszone z jabłkiem, cebulką i żurawiną; chałwa domowej roboty (przepis na IG); "fit" bułka w dwóch wersjach: z twarożkiem i truskawkami i pieczenią z łososia i szpinakiem.
Środkowy rząd: makaron ze szpinakiem, łososiem i żółtym serem; bananowe pancakes z musem truskawkowym.
Dolny rząd: limonkowa tarta z avocado (przepis tutaj); jogurt grecki z miodem, borówkami, orzechami laskowymi i wheyem; sałatka ze szpinaku, truskawek i prażonego słonecznika, polana sosem truskawkowym z pieprzem.

Tak wyglądają gotowe smoothies zrobione z biedronkowych mieszanek (pokazywałam je tutaj). Truskawkowa rozkosz była przepyszna, Egzotyczny dobry, ale bez fajerwerek. Mimo wszystko poza promocją na pewno bym się na nie nie skusiła, wolę sama zamrozić owoce ;)

Babcia uraczyła mnie całą reklamówką świeżego szpinaku. Mimo intensywnego jego użytkowania (fotomenu nie pokazuje wszystkiego!) wciąż mam jeszcze 3/4 tego prezentu.
Na szczęście mogę na Was liczyć na Facebooku i mam w kolejce jeszcze kilka przepisów do wypróbowania :)

Imieninowy prezent od M. ;) Niemieckie czekolado-ciacha - z płatkami owsianymi i siemieniem lnianym. Żeby chociaż trochę "fit" było :P

Dostawa supli! :D Uwielbiam Impact whey protein, choć o wiele bardziej smakuje mi z mlekiem niż z wodą. Tym razem wybrałam smak malina-borówka ze stewią, a mój narzeczony czekoladowy z masłem orzechowym. Będę sobie trochę "pożyczać", bo smakuje jak nutella :P

Lithopsy wzeszły! <3 Na razie tylko 12 (na bodajże 24 nasiona), ale wczoraj minął dopiero tydzień od wysiewu. Rośnijcie zdrowo! :D

Dwie tęcze po wczorajszej burzy nad Szczecinem.

W końcu mam jakieś potreningowe selfies! :P

Praca nad ramionami w końcu jest widoczna :D No i brzuch wygląda coraz lepiej :)

Dostałam ostatnio wiadomość, że nie powinnam udzielać porad dotyczących ćwiczeń na pośladki, bo sama prawie ich nie mam... No, dobrze że prawie, bo już się bałam, że tych 99 cm nie widać :P

Dziś anegdotka jedna, siłowniana ;)

Jest w "naszym" Jatomi pewien "Koksu" (taki wiecie, typowy - 150kg na klatę, łysy, wytatuowany, w tank topie z dekoltem do pasa i całe życie na masie). Ostatnio mamy z M. do niego szczęście; jak tylko idziemy na trening, to on też tam musi być. Kiedyś spytał (początkującej, przypominam) M., czy nie bierze przypadkiem za mało przy przysiadzie i w sumie później był z nim spokój. Aż do tego tygodnia.
W planach miałyśmy prostowanie ramion w opadzie, wzięłyśmy hantle i zakotwiczyłyśmy się przy maszynie Smitha. Stoimy obie bokiem do niej, naprzeciwko siebie. Nagle słyszę "cześć" za plecami. Odwracam się, patrzę - Koksu :P Chwila zastanowienia, czy to na pewno do nas, szybki look na M., ale nie chciałam być niegrzeczna, to odpowiedziałam i odwróciłam się z powrotem, miałam już sięgać po hantle.
K[oksu]: Dziewczyny, chcecie tu ćwiczyć?
J[a]: Nie, dzisiaj nie.
K: Czemu nie?
J: Nie będziemy ci przeszkadzać.
K: Ale nie będziecie, możemy robić na zmianę.
J: Nie, nie, dzięki.
K: No ale dlaczego?
J: Robimy tricepsy, a poza tym my tyle nie podniesiemy, trzeba by było co serię talerze ściągać.
K: Ja bym wam ściągał, żaden problem (uśmiech firmowy numer 53).
J: Dzięki, ale my dzisiaj co innego robimy.
Złapałam szybko za hantle, pozycja wyjściowa i pakuję.
K: O, widzę koleżanka zna zaawansowane ćwiczenia na triceps.
J: (patrząc spod byka, nie lubię gadać w trakcie serii) To jest zaawansowane ćwiczenie?
K: No tak, tylko dla wtajemniczonych (uśmiech firmowy numer 28).
J: No proszę, a ja widziałam je w każdym atlasie.
Skończyłyśmy szybko pozostałe dwie serie i zmyłyśmy się stamtąd do strefy treningu funkcjonalnego. I tak nie miałyśmy weny na machanie hantlami :P

13 komentarzy:

  1. Paulina Ludwig1 czerwca 2015 07:20

    hahahaahah genialnie z tym Koksem :D
    Zazdroszczę milki <3
    I te ręce! Marzenie!

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mam 91 w dupie i co? mam zniknąć z powierzchni ziemi? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie tam nie ma pupy to chyba komentował to ślepiec :D super masz pośladki!!

    OdpowiedzUsuń
  4. studentka zarządzania1 czerwca 2015 09:11

    Pozytywny wpis! I jaki zdrowy :P

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam tych naszych koksów :D że niby Ty nie masz pupy?! to kto ma? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nominowałam Cię na swoim blogu do zabawy, liczę, że weźmiesz udział! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. E tam, bez przesady ;) Trochę ciężarów i każdy może takie mieć :D

    OdpowiedzUsuń
  8. PRAWIE nie ma, hahaha :D
    Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiedzmy - nie licząc tej Milki :D

    OdpowiedzUsuń
  10. No nie wiem, nie wiem :D Chyba już tylko Jen Selter :P
    Dzisiaj też miałyśmy kilka śmiesznych sytuacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak tylko znajdę chwilę, na pewno odpowiem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Taki letni chamski podryw wam się trafił ;P. Trzeba było Pana pomęczyć z tymi talerzami...

    OdpowiedzUsuń
  13. Nebeskaa Natalia3 czerwca 2015 21:21

    eh to nasze płaskodupie, co poradzisz ;c smuteczek ;c
    próbowałam mieszanek z biedry, bardzo fajne :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama