22 marca 2015

Fototydzień 16.03. - 22.03.2015r.


Ten tydzień (a przynajmniej druga jego połowa) minęła mi pod znakiem przeziębienia. 1,5 tygodnia nie poddawałam się bakteriom, ale niestety w końcu mnie dopadły. Wobec powyższego połowę czwartku, piątek i sobotę spędziłam w łóżku głównie pijąc sok z cytryn z miodem i śpiąc. Dziś na szczęście poczułam się lepiej, więc nadrobiłam domowe zaległości - wyprałam i posprzątałam, co trzeba.
Z grilla, o którym pisałam przedwczoraj niestety nic nie wyszło. Sobota była tak brzydka, że nawet gdybym nie miała gorączki i zapchanego nosa, i tak bym nie wyszła. Było zimno, lało i wiało... Paskudny początek wiosny. Za to dziś obudziło mnie słońce i mimo zaledwie 4 stopni na termometrze, jakoś lepiej było mi wstać i zacząć żyć ;)

Zaczynamy od Fotomenu!
Kolumna po lewej: sałatka z wędzonym łososiem i oliwkami; sałatka z wędzonym łososiem, szalotką i zieloną pietruszką; owsianka z wheyem truskawkowym, kremem z białej czekolady i suszonych truskawek i bananem.
Kolumna po prawej: owsianka z waniliowym wheyem, kakaowym masłem orzechowym i czarnymi porzeczkami; sajgonki/spring rollsy z łososiem i warzywami. Wynagrodziły mi brak grilla ;)

Wtorkowy posiłek potreningowy - sałatka z jajkiem, bekonem, kurczakiem i parmezanem, do tego sos anchois. Pyyyyszna! I idealnie wpasowała się w moje makro :)

KOCHAM mango! To chyba mój ulubiony owoc. Miało go co prawda nie być tutaj, ale... No właśnie - "ale". Zajrzyjcie do anegdotek na końcu wpisu ;)

Najlepsze kosmetyki to te z jednoelementowym składem! Dorzuciłam się do zamówienia mojej M. i wzięłam masło kakaowe, spirulinę i masło mango. Póki co użyłam masła kakaowego do stworzenia tłustego kremu używanego po oczyszczaniu twarzy. Uwielbiam jego czekoladowy zapach <3

Some selfies! :D Mimo tradycyjnej pobudki o 5:20 i wyjścia z domu o 5:50, po zrobieniu śniadania, makijażu, ubraniu się, spakowaniu lunchboxów, miałam jeszcze masę wolnego czasu, co nigdy mi się nie zdarza. Wykorzystałam go kreatywnie, jak widać :P

Moje zdjęcia zaćmionego słońca niestety średnio nadają się do publikacji. Widać na nich jedynie błyszczące koło - więc tyle, co nic. Te obok są autorstwa mojego taty, który o niebo lepiej posługuje się sprzętem fotograficznym, co widać na załączonych obrazkach.
Dodam, że są nietknięte Photoshopem - żadnych kontrastów, rozjaśnień, przyciemnień ani innych takich ;)

Czas na anegdotki ;) Rozpocznę od zapowiedzianej już z mango.

Jako że przez 2 dni byłam niemalże przykuta do łóżka (a przynajmniej nigdzie nie wychodziłam), poprosiłam mojego narzeczonego o zrobienie małych zakupów, kiedy będzie wracał z pracy. Lista zawierała m.in. orzechy, avocado, banany, włoszczyznę i inne takie. TŻ wrócił, wypakowuje wszystko i komentuje informując mnie, co kupił. Na końcu wyciąga mango.
: A avocado to ci takie kupiłem.
M: (powstrzymuję śmiech) ...
: No bo były jeszcze takie małe i zielone. Już je miałem brać, ale zobaczyłem, że jeszcze takie większe są. To największe ci wybrałem.
M: (śmiech) Ale to nie jest avocado. To mango.
: O kurczę! To nie może być?
M: No może być. Zjem je, bo lubię, ale ciasta z niego nie zrobię.
No i musiałam zmienić koncepcję na z key lime pie na tartę cytrynową ;)

***
Namówiłam TŻa, żeby kupił sobie jakiekolwiek ryby i jadł je chociaż 2x w tygodniu. Padło m.in. na zapuszkowane śledzie. Wróciliśmy z zakupów, zjadł, siada koło mnie i coś mówi.
M: Ej, ale nie chuchaj na mnie tak tymi rybami.
: No co się tak krzywisz? To są bardzo potrzebne kwasy omega-3... Czy jakoś tak.
No i w końcu się nauczył! Tylko dlaczego ja muszę cierpieć? :P

7 komentarzy:

  1. Patrząc na twoje fotomenu zrobiłam się natychmiast głodna. Nie robi się ludziom takich rzeczy w niedziele wieczorem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahahhhh, moje ulubione anegdotki! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam! :D
    Specjalnie daję zdjęcia jedzenia na początku, żeby do końca wpisu mózg zdążył zapomnieć o tym, co oczy widziały na pierwszym zdjeciu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha uwielbiam Twojego faceta :D mój mnie zawsze opieprza jak coś robię źle, albo raz na ruski rok uznam, że piję colę i jem frytki, matko wtedy to jest lament :D też lubię mango ! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. To racja, że najlepsze kosmetyki to te jednoskładnikowe! :) uwielbiam masło kakaowe, a spirulina to mój hicior, któremu piszę na blogu pochwalne poematy (przenośnia, of kors) ;D masła mango mam próbkę, zamierzam dziś na włosy wypróbować:)
    Zdjęcia zaćmienia są wspaniałe, na dodatek bez fotoszopa, wow, brawa dla taty;D
    A co do anegdotek...zauważyłam, że zanim zaczęłam je czytać już miałam na twarzy uśmiech - wystarczyło, że zobaczyłam, że SĄ ;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama