1 lutego 2015

Fototydzień 26.01. - 01.02.2015r.


Ten tydzień dla odmiany był okropny. Nie chcę o nim pamiętać i mam nadzieję, że dzisiejsza pechowa niedziela zakończy to pasmo nieszczęść.

Na szczęście nie wszystko było złe i na plus mogę zaliczyć na pewno imprezę firmową i before-party w pracy ;) Spotkałam się też razem z moją M. z naszą znajomą z liceum. Fajnie było przypomnieć sobie dawne lata :)

Po pierwsze - fotomenu.
Duże zdjęcie - sałatka z jajkami po benedyktyńsku i kiełkami rzodkiewki.
Dolny rząd: jogurt grecki z truskawkowym wheyem, miodem i orzechami; kakaowy omlet z sosem jagodowym; kakaowy omlet z sosem z jogurtu i wheya plus mango (niżej anegdotka na temat tej potrawy ;)).
Pionowa kolumna: zapiekane kanapki z sałatą, jajkiem sadzonym i serem; jajecznica ze szczypiorkiem i kiełkami kukurydzy, chleb żytni na zakwasie z masłem i papryką.

Uwielbiam próbować nowych smaków! Kolejna w kolejce czeka chińska gruszka - nashi - która wpadła mi do koszyka ;)

Kiełki słonecznika wyszły mi do tej pory najlepiej ze wszystkich. I są przepyszne! Od dziś są moimi ulubieńcami.

Pizza w pracy - integracja przed imprezą integracyjną ;)

Zima w Szczecinie! Jakie było moje zdziwienie w czwartkowy poranek, kiedy w kilka sekund po wyjściu z domu stałam się bałwanem :P Śnieżek leży do dzisiaj <3
Jeden z ostatnich kosmetycznych zakupów - spray z solą morską Toni&Guy. Daje efekt prawdziwego "artystycznego nieładu" :D

Kolejny zakup - staniki sportowe w wersji nieco bardziej "glamour" - wszystko przez ozdobne dziurki. Dzięki nim biust wygląda o wiele lepiej :)

Jedna z Was poprosiła mnie na asku o wstawienie zdjęcia, na którym będzie widać długość moich włosów - oto jest ;)
Pamiętam, jak nie mogłam się doczekać, kiedy będą sięgały mi do pasa, teraz już są o wiele dłuższe :)

I na koniec mała aktualizacja formy ;)

Czas na anegdotkę!

Wracam z pracy.
: Przepraszam.
Ja: Za co?
: ...
Ja: No co się stało?
: Pamiętasz czego pół zostawiłaś rano?
Ja: Aaaa, omlet? Miałam Ci mówić, że możesz dojeść, tylko zapomniałam rano. Smakował?
: Omlet ok, tylko ten owoc był jakiś taki dziwny... Jak martwy.
Martwym owocem było mango. Jestem padlinożercą? :P

9 komentarzy:

  1. hahhaha, martwy! <3 hahahhaha. Forma wspaniała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie mango jest pyszne :D bardzo lubię cytrusy :) A włosy masz już śliczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz? Jadłam kiedyś mango, pomyślałam to samo ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi mango skarpetką podjeżdża:D Ale w smaku nawet ok:)

    Z gruszką wypaliłaś:D Ciebie to tylko na zakupy wypuścić:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, regularnie przeglądam Twojego bloga, dlatego też chciałabym się poradzić kogoś doświadczonego w te materii :) Ważę około 53-55 kg (nie wiem czemu waga tak skacze) przy 165 (schudłam 21 kg)... No i chciałam się poradzić, jak wypracować sobie płaski brzuch, mówi się, że brzuch robi się w kuchni. Staram się jeść zdrowo, ale nie jest to rygorstyczna dieta. Jem wszystko, rozsądnie. Ale od pewnego momentu stoję w miejscu. Nie wiem czemu taki zastój..Czy bez pomocy dietetyka i instruktora na siłowni da się w warunkach domowych zrobić zarys mięśni brzucha ? :) Jakieś wskazówki/wymiana doświadczeń ? :) Byłabym wdzięczna! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. mniam, ile u Ciebie smaczności ;) a tej gruszki jeszcze nigdy nie jadłam !

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko pizza mnie ostatnio prześladuje... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dżizas, jakie piękne i długie Ty masz te kudełki!:D
    Twoje fotomenu zawsze wzbudza we mnie dzikie smaki...

    OdpowiedzUsuń
  9. zatrzymacpiekno.blogspot.com2 lutego 2015 13:27

    Miałam ten spray Tony.... ale dla mnie do bani był, z tej firmy jedynie nabłyszczacze lubi co jakiś czas używać. Menu apetyczne jak zawsze !

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama