18 stycznia 2015

Fototydzień 12.01. - 18.01.2014r.


Dziś Fototydzień wyjątkowo wcześnie, bo w ostatnich dniach mam naprawdę dużo zadań dodatkowych, spotkań, pracy, nauki i zarówno blog jak i treningi musiały spaść na dalszy plan. Dlatego też przepraszam za mniejszą aktywność zarówno tutaj, jak i w social media, ale pomiędzy wszystkimi zajęciami miałam naprawdę mało tzw. "międzyczasu".

Lecimy ze zdjęciami!

Fotomenu na zaostrzenie apetytów.
1. Wysokobiałkowa pizza w stylu caprese.
2. Omlet z gruszką, szpinakiem i serem żółtym.
3. Owsianka (dla mojego narzeczonego) i gryczanka (dla mnie) z rodzynkami, wheyem truskawkowym, morwą suszoną, kiwi i nerkowcami.
4. Owsianka i gryczanka z wheyem waniliowym, morwą, siemieniem lnianym, słonecznikiem, rodzynkami i czerwonymi pomarańczami (dla mnie)/bananem (dla TŻ).

Zgadniecie, co łączy te jogurty? ;) Na dniach spodziewajcie się posta z ich udziałem :)

Koleżanka z pracy rozbudziła we mnie na nowo zajawkę na kiełki ;) Na pierwszy rzut poszły kukurydza, której jeszcze nie jadłam i moja ulubiona fasola mung.

Na zdjęciu fasola - po lewej wczoraj wieczorem, po prawej dziś rano. Rośnie jak na drożdżach :) Po kukurydzy niestety nie widać takiego postępu, dopiero 3 ziarna mają malutkie kiełki.

Ostatnie zamówienie z MyProtein - Impact Whey Protein słodzone stewią. Czaję się już na następne smaki ze stewią :)

W poniedziałek odwiedzili nas znajomi, największą atrakcją oczywiście był Maor ;) Szkoda tylko, że wszyscy mężczyźni w pokoju chowali się za i na kanapę, kiedy wypuściłyśmy go z dziewczynami z terrarium :P

Some selfies. Z pracy wracam czasami po 22 i ostatnie, o czym marzę, to trening. Dlatego też nauczyłam się już uskuteczniać go przed popołudniową zmianą.

Czas na anegdotki! W sumie jedną już Wam opowiedziałam przy żółwiowym zdjęciu, ale wierzcie mi, że o wiele śmieszniej wyglądało na żywo to, jak facet uciekał przed żółwiem (!) szybciej niż ja przed pająkami ;)
Co więcej, ten sam, kiedy usłyszał, że chcemy (tzn. ja chcę, a TŻ jeszcze nie wie o tym, że chce) legwana, sam też stwierdził, że sobie go kupi. Kiedy dowiedział się, do jakich rozmiarów dorastają, zrezygnował z pomysłu.

***
Byliśmy z narzeczonym na zakupach, wróciliśmy, przebraliśmy się w ciuchy "po domu". Po paru minutach:
Ja: Gdzie masz paragon?
: W kieszeni.
Ja: A ta kieszeń gdzie? (w domyśle: gdzie położyłeś spodnie?)
: W spodniach.
Ja: (groźne spojrzenie)
: Nie pamiętam, gdzie je rzuciłem.
I weź człowieku szukaj...

***
Mimo prostej umowy zawartej między naszą dwójką (tzn. ja gotuję, TŻ sprząta), większość rzeczy i tak muszę robić sama. Ostatnio, kiedy spieszyłam się do pracy, słyszę:
: Ogarnij swoje ciuchy, BĘDĘ ODKURZAŁ!
Zebrało mu się na porządki... ;)

***
Trochę starsza anegdotka, ale przypomniała mi się w kontekście sprzątania.
TŻ w pracy, ja posprzątałam w tym czasie mieszkanie na błysk (zauważyłam, że dla większości facetów "sprzątanie" = "wytarcie kurzy, odkurzenie" i to zazwyczaj tylko w pokoju) - umyłam naczynia, ułożyłam w szafkach i na półkach, starłam kurze, umyłam urządzenia w łazience, lodówkę, zlew, kuchenkę, odkurzyłam i zmyłam podłogi (piszę o tym, bo robię tak zawsze i TŻ powinien być do tego przyzwyczajony). Wchodzi do mieszkania, widzi że jest posprzątane. Przebrał się, usiadł do kompa, po pewnym czasie zaszedł do łazienki i słyszę:
: Oooo, kabinę też umyłaś? Ja to chciałem zrobić...
No bo to logiczne, że czyszczenie prysznica nie jest elementem sprzątania... ;)
Ale następnym razem zostawiłam mu kabinę, która dłuuugo musiała czekać, aż zbierze mu się na jej czyszczenie. Nie doczekała się. Po tygodniu przypominania w końcu się za to zabrał :P

14 komentarzy:

  1. Żółwie są boskie!;D podziwiam za motywację do treningów przed drugą zmianą, ja jak chodziłam kiedyś na 2 zmianę, to jedyne co robiłam przed pracą to zwleczenie się z łóżka w południe i zjedzenie czegoś...byłam wtedy jak zombie;p


    Uwielbiam te Twoje anegdotki:) jeej jak ja marzę, żeby od chłopa usłyszeć "BĘDĘ ODKURZAŁ", jeszcze się to nie zdarzyło, ale chyba pomyślałabym, że mam omamy słuchowe:P na szczęście dobrze gotuje...:P
    pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też tak czasami jest, ale w tym tygodniu 4 czy nawet 5 treningów było, więc jest super :) Aczkolwiek zdecydowanie bardziej wolę wstawać 5:20 i iść na rano, później cały dzień wolny, bo kończę po 14 :) Po południo łóżko ma większą siłę przyciągania...



    Mój właśnie przeczytał Twój komentarz i kazał mi się cieszyć, że mnie było już dane to usłyszeć i nie mam na co narzekać, bo są gorsi, hahaha :D

    Pozdrawiamy również :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zatrzymacpiekno.blogspot.com18 stycznia 2015 19:38

    Ja bym prosiła o przepis na wysokobiałkowa pizze;) No i gdzie morwę kupujesz? Ostatnio zateskniłam za jej smakiem:)

    żółw cudo:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja niestety jogurtów juz nie jem. Bardzo ciekawe anegdoty. Przy żółwiu sie uśmiałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Magda Mieczkowska19 stycznia 2015 17:07

    Mój Połówek najchętniej sprząta na kacu - kiedy normalni ludzie zdychają, on ma nieograniczone pokłady energii :) Przynajmniej jeden pożytek z tego jego picia... :P
    http://mieteek.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepis już od dawna na blogu: http://www.ilovehowitfeels.pl/2012/09/zdrowsza-pizza.html :) Tylko teraz już nie dodaję proszku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nooo, powiedzmy :) Blisko jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No nieee, serio? ;) On jest łagodny jak baranek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Faceci!!! lubie twoje anegdotki:)

    OdpowiedzUsuń
  10. A Kochana co z tymi jogurtami :>?

    OdpowiedzUsuń
  11. Dajcie mi parę dni, to się dowiecie :) Nie chcę obiecywać konkretnych terminów, ale post z nimi będzie na pewno jeszcze w tym tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. poranny potwór22 stycznia 2015 20:50

    A ja sądzę, że z tymi jogurtami chodzi o mleko w proszku między innymi, czyli czytaj etykiety zanim coś kupisz... :P
    Własna hodowla kiełków? Dobry pomysł! ;)
    Ciekawie masz z tym narzeczonym :D

    OdpowiedzUsuń
  13. takiego żółwia to ja też bym się bała hahaha :D drapieżne zwierze :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ''Zgadniecie, co łączy te jogurty?'' Skład i wartości makroskładników?:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama