2 grudnia 2014

Trening a choroba


Sezon przeziębień rozpoczął się na dobre. A wraz z nim odwieczny dylemat - ćwiczyć czy nie ćwiczyć z cieknącym nosem i bolącym gardłem? Zdążyłam dostać od Was już kilka pytań i wiadomości w tym temacie, dlatego postanowiłam napisać posta na ten temat zamiast rozpisywać się co kilka dni o tym samym.

Jeszcze rok temu sama byłam w rozsypce i nie wiedziałam, co robić, kiedy przyjdzie przeziębienie. Czy przeleżeć cały dzień z wyrzutami sumienia, czy trenować mimo tego, że nie mogę złapać tchu? Przy okazji wizyty u lekarza postanowiłam go o to zapytać i zaraz napiszę, co on mi odpowiedział.
Przedtem dodam jeszcze, że zdania na ten temat są podzielone i tego, co usłyszałam od mojego lekarza ani tego, co tutaj napiszę, nie możecie brać za pewnik. Ja tylko i wyłącznie dzielę się moją wiedzą i doświadczeniem, nie narzucam nikomu sposobu postępowania i liczę się z tym, że połowa osób będzie miała odmienne zdanie.

Wracając do tematu - lekarz zapytany o trening w czasie choroby odpowiedział, że on sam, kiedy łapią go dreszcze, ubiera się ciepło, bierze końską dawkę witaminy C i idzie na halę się wypocić. Po wszystkim kąpie się, idzie spać i rano jest jak nowo narodzony. Mnie również polecił w przypadku pierwszych objawów przeziębienia trening - niekoniecznie super efektywny, ale pozwalający się porządnie spocić i rozgrzać, do tego witamina C, echinacea, wapń i pod kołdrę. I muszę powiedzieć, że ta metoda sprawdza się w ok. 80% przypadków. Ja do tego piję jeszcze bardzo dużo wody w czasie i po treningu, co pozwala na usunięcie toksyn. Zakładam grubą piżamę, skarpetki i śpię - sen jest najlepszym lekarstwem ;)

Co jednak z tymi 20% przypadków, kiedy killerski trening prewencyjny nie zadziała? Wtedy przez 2-3 kolejne dni odpuszczam ćwiczenia i pozwalam organizmowi wykorzystać wszystkie siły na walkę z chorobą.
Z dwóch powodów. Raz, że większość ćwiczeń jest naprawdę mocnym obciążeniem dla organizmu. Dwa - będąc rozłożonymi na łopatki, nie jesteśmy w stanie wykonać żadnego treningu na 100%, a robienie byle jakich ćwiczeń "po łebkach" mija się z celem.
Przez te pół tygodnia ani nie przytyjemy, ani nie schudniemy znacząco, dlatego naprawdę warto czasami odpuścić. Tym bardziej, że bieganie z zapchanym nosem i robienie planków z katarem nie są w żadnym stopniu przyjemne.

Prawie dwa lata temu pojawił się na blogu post również traktujący o przeziębieniu, ale opisujący je z innej strony. Serdecznie zapraszam do lektury, a szczególnie polecam fragment (i film) o jodze i pozycjach, które pomagają pozbyć się przeziębienia. Mimo upływu czasu wciąż je stosuję i po tych dwóch latach nadal twierdzę, że są bardzo skuteczne i dają ulgę od objawów przeziębienia. Jeśli macie dość zapchanego nosa, spróbujcie koniecznie :)

A na koniec życzę Wam, abyście jak najrzadziej musieli stosować się do tych porad. Zdrowia! :)

13 komentarzy:

  1. Ja to nie mogę, gdy bierze mnie choróbsko to potrafię plackiem w łóżku leżeć przez kilka godzin, po prostu zwala mnie z nóg, ale gratuluję detrminacji!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie cierpię katusze w łóżku. Piję, pocę się i ledwie oddycham. Jedyne o czym marzę to drożny nos. Nawet nie w głowie mi jakikolwiek ruch - no jedynie ruch amebowaty w obrębie łóżka ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście kontrowersyjne zdania tutaj przytaczasz. Każdy przecież lekarz wie, że duża dawka witaminy C naraz nie jest przyswajana. Człowiek ją po prostu... wysikuje :P W ten sposób organizm nie może jej przedawkować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, racja. Aczkolwiek w swojej "karierze" spotykałam się wyłącznie z zaleceniami zażywania jak największych dawek witaminy C. Być może wynika to właśnie z tego, że nie sposób się nią zatruć, a spożywając końskie dawki organizm wchłonie maksimum, które jest mu potrzebne. Nie wiem, to tylko moje gdybania ;)

      Usuń
  4. Mnie rozbiera od 2 dni i nadal tkwie w zawieszeniu :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam zdanie, że najpierw to trzeba być zdrowym, żeby dobrze ćwiczyć ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. o widzisz dobrze ze o tym napisałas ja wlasnie czesto leze z takimi wyrzutami hehe

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja niesttey nie wypracowałam sobie jeszcze sprawnego mechanizmu "powrotu do rzeczywistości" - tak po chorobie, wyjeździe czy innej niezależnej ode mnie przerwie w treningach. Niestety - mimo, że bardzo to lubię - ciężko mi wrócić do regularnego treningu i wpisania go na nowo w codzienność.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się, przy pierwszych objawach to ma sens, gdy nas rozłoży niestety już za późno.

    OdpowiedzUsuń
  9. odpoczynek jest wazny... u mnie po tygodniowym odpoczynku z powodu choroby masa ruszyla az milo :D

    OdpowiedzUsuń
  10. jak już pisałam u Ciebie na facebooku, jeżeli jest to lekkie przeziębienie to ćwiczę, jeżeli coś poważniejszego, odpuszczam, bo nie dam z siebie 100%, a robienie treningu byle zrobić nie ma sensu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. myślę, że jeśli się poprawia to można ćwiczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. dopadło mnie coś wczoraj
    i zdecydowałam sie treningi w weekend odpuścić
    swoje wyleżałam, nafaszerowałam się witaminami i musze przyznać, że jest lepiej
    jutro biegnę na siłownie :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama