14 grudnia 2014

Fototydzień 08.12. - 14.12.2014r.


Dzień dobry wieczór! Przepraszam za to ogromne spóźnienie wszystkich tych, którzy czekali dziś na Fototydzień. Nie będę ściemniać, że byłam strasznie zajęta. Po prostu cały dzień miałam lenia i nie robiłam totalnie nic, dopiero wieczorem zebrałam się w sobie, zrobiłam konkretny trening i wstąpiły we mnie nowe moce ;) Korzystając z tego, że nie zdążyły mnie jeszcze opuścić - zapraszam na przegląd zdjęć :)

Dużo jedzonka! :D Małe zdjęcia, przeciwnie do ruchu wskazówek zegara: marchewkowo-piernikowo-gryczany omlet z dżemem 100%; proteinowa pizza na kolację; tradycyjnie: ryż, kurczak i warzywa; jajecznica z pomidorem i szczypiorkiem + wafle ryżowe; dzisiejszy makaron ze szpinakiem, porem, mascarpone i cieciorką; mini serniczki cytrynowe - ciacho na kolację ;); makaron z brokułem, mascarpone, cieciorką i żółtym serem; makaron z tuńczykiem, porem i mascarpone.
Duże zdjęcie: kakaowo-gryczano-marchewkowy piernik z twarożkiem i granatem.

W środę wpadła do mnie kumpela ze studiów i piekłyśmy pierniki. Leżą teraz grzecznie i czekają na Święta :)

Zamarzyły mi się lampki na parapecie. A marzenia są po to, żeby je spełniać ;) Dzięki temu już od kilku dni mamy w mieszkaniu świąteczny klimat :)

Chillin'! Pierwsza połowa tygodnia była bardzo leniwa, za to porządnie nadrobiłam ją w drugiej ;) Efekty zobaczycie już w przyszłym tygodniu!

Bieganie - my love! <3 Odpręża, relaksuje, pozwala wyładować złe emocje, oczyszcza wewnętrznie i sprawia, że czuję się wolna! Tego uczucia nie da się z niczym porównać :)
PS Pozdrowienia dla pana, który próbował zagadać - dobrze, że na żywo, a nie przez Spotted ;)

Rozciągam się intensywnie! Jak już pisałam poprzednio, trochę zaniedbałam ostatnio stretching, co niestety widzę podczas "jogowania"...

I na koniec dzisiejszy check-out :) I mój podobno "zapuszczony" brzuch :P


Byłabym zapomniała o anegdotkach - a mam dla Was dwie świeże, dzisiejsze.
Graliśmy dzisiaj z moim narzeczonym w kalambury na Kurniku - tak z nudów ;)

Rysuję, rysuję, TŻowi nie udało się odgadnąć. Hasło było ciężkie, więc spodziewałam się tego. Po skończonej rundzie pokazuje mi na szybko, jak inaczej mogłabym to przedstawić.
TŻ: Mogłaś to tak narysować.
Ja: I wtedy byś zgadł?
TŻ: Nie.
Ja: ....

***
Druga anegdotka jest z ilustracją. Hasło rysowałam ja, narzeczony zgadywał. W międzyczasie podpowiedziałam mu, że w odpowiedzi ma błąd ortograficzny. Poprawił się... Na jeszcze gorszą wersję. Na szczęście po chwili zorientował się, co napisał i podał poprawną wersję :D

***
Ostatnia anegdotka jest z jednej z minionych nocy. Nad łóżkiem od strony naszych nóg mamy powieszoną półeczkę, na której stoją storczyki. Jeden z nich właśnie przekwita i gubi kwiaty. TŻ budzi mnie w środku nocy:
TŻ: M., kwiatek ci spadł.
Ja: Okej, wiem, że spadają.
Odwróciłam się na drugi bok i natychmiast zasnęłam. Obudziłam się po chwili ponownie, czując że coś (czy raczej ktoś) się rusza na łóżku. Okazało się, że spadł nie kwiatek-kwiatek, jak myślałam, ale cały storczyk, którego po namoczeniu nie włożyłam w osłonkę. A TŻ zbierał właśnie rozsypane na połowie łóżka podłoże :D Dobrze, że nie hoduję ich w ziemi ;)

9 komentarzy:

  1. Haha :D lubię Twoje anegdoty!!
    Mnie też się marzą lampki na parapecie, ale nie mam parapetu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygrałaś tym komentarzem, hahahaha :D Mogę Ci pożyczyć kawałek mojego, mam aż dwa :D

      Usuń
  2. Podziwiam ten Twój zapuszczony brzuch:)
    A donoszę, że zrobiłam Twoje tosty wysokobiałkowe i były smaczne, aczkolwiek mało tostowe;P

    Anegdotka ze storczykiem mega mnie rozbawiła;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niektórych tosterach trzeba je odparowywać co jakiś czas, aby stały się chrupiące :)

      Usuń
  3. Kto Ci powiedzial, ze masz zapuszczony brzuch :O??? Wygladasz super!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak to kto? Anonim oczywiście :D Z tym, że na asku, nie tutaj ;)

      Usuń
  4. Piękne ciałko:) Ja już mam dość grudnia, wszędzie po domu walają się słodycze i kuszą, aż mi się pierników nie chce robić w tym roku:/

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałam powiedzieć, że klimat nieziemski na tym Twoim parapecie. Zamarzyła mi się gorąca herbata w łapki o korzennym zapachu z mnóstwem przypraw <3 A jeśli chodzi o Twój "zapuszczony" brzuch...to chciała bym aby mój tak wyglądał :D

    OdpowiedzUsuń
  6. hahahah ah te anegdotki :D jakie Ty masz boskie ciało Piękna! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama