20 lipca 2014

Fototydzień 14.07. - 20.07.2014r.


W końcu tydzień, który mogę podsumować wyłącznie pozytywnie ;) Pogoda (choć w pracy męczyłam się przy tych upałach okropnie) była piękna, żałuję tylko, że nie udało nam się z narzeczonym wyskoczyć nad jezioro. Spotkałam się z moją M., z którą zrobiłyśmy wspólny trening w plenerze, sama też sporo biegałam - grzechem byłoby nie wykorzystać takiej pogody ;) I w końcu wczoraj wylądowałam na rodzinnej imprezie mojego narzeczonego - 60. urodzinach jego mamy. To wszystko i trochę więcej zobaczycie w dzisiejszym Fototygodniu. Zapraszam!

Tradycyjnie na początku jedzenie :) Po lewej śniadania - omlet gryczano-ryżowy smażony z suszonymi śliwkami, rodzynkami i wiórkami kokosowymi polany jogurtem z odżywką białkową; zmiksowany twaróg, jogurt i banan z mango, malinami, borówkami, siemieniem lnianym budwigowym i błonnikiem. Po prawej: ryż, łosoś w sosie cieciorkowym, warzywa na patelnię; ryż z owocami morza w sosie ostro-kwaśnym; II śniadanie: naleśniki gryczane z twarożkiem cytrynowym i owocami - mango i jagodami.

Wspomniana wcześniej impreza, tort urodzinowy i faszerowane jajka i kotlety mielone mojej roboty.

Niemcy Mistrzami Świata w Piłce Nożnej! :) Niezwykle emocjonujący mecz i radość nie do opisania!
Niestety, mój ulubiony piłkarz i kapitan reprezentacji, Philipp Lahm, p zdobyciu trofeum ogłosił koniec swojej reprezentacyjnej kariery...

Jak już wspomniałam, sporo biegałam w tym tygodniu. Na ostatnim zdjęciu chillout w ogrodzie po treningu z M. :)

Paznokci dawno tu nie było ;) Idąc za radą jednej z Was, pomalowałam je każdy na inny kolor. Przy okazji zakochałam się w pokradzionym mamie top coat'cie Seche Vite. Muszę sobie go sprawić.

Shopping, shopping! <3 Uwielbiam fit zakupy :) Tutaj w wersji "wyposażeniowo-domowej" :D Na górze blender kielichowy z Biedronki. Cieszyłam się, że udało mi się go dorwać, podczas gdy pisałyście mi, że psuje się po pierwszym użyciu...  Może ktoś zdementować te plotki? ;)
Na dole dzbanki filtrujące wodę Dafi - po jednym dla nas, (przyszłej) szwagierki i (przyszłej) teściowej.

Na koniec odkrycie tego tygodnia - siłownia na powietrzu w moim mieście. To się Pan Burmistrz postarał!

17 komentarzy:

  1. Zamiast seche vite kup sovier poshe :) Ta sama firma, a ten drugi nie gestnieje tak szybko i nie smierdzi tak bardzo :) Uzywalam obu i do seche vite nie wroce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi SV nie śmierdział zbytnio, da się wytrzymać ;) Co do gęstnienia się nie wypowiem, ale rzeczywiście czytałam bardzo dużo negatywnych opinii na ten temat. Cena nie jest zaporowa, więc chyba pójdę za Twoją radą i kupię Poshe :) Dzięki :)

      Usuń
  2. Takie kolorowe paznokcie też bardzo lubię :D a jedzonko jak zawsze bardzo apetyczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie również zauważyłam ostatnio taką siłownię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie siłownie stają się coraz bardziej popularne :)

      Usuń
  4. Paznokcie wyglądają super :D lubię takie kombinacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D Ja też bardzo je lubię, choć miałam pewne obawy ;)

      Usuń
  5. Gdyby u Nas burmistrz był taki pomysłowy to wcale bym się nie pogniewała:D
    Pazurki mi się podobają,a żarełko jak zwykle pychota:) Mi jakoś z gryczanej czy ryżowej mąki omlety nie wychodzą. Są suche jak wafel:D Mogłabyś napisać proporcje z jakich ty robisz?:)
    No i widzę teściowa się ucieszyła pewnie z tych łakoci co przygotowałaś?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, wybory się zbliżają... ;) If you know what I mean ;)
      Nigdy nie patrzę na proporcje, tylko na konsystencję - ma być taka jak na naleśniki. Ale zauważyłam też, że mąka gryczana kupiona w sklepie daje bardziej sprężyste, giętkie ciasto, podczas kiedy omlety ze zmielonej kaszy są właśnie twardsze i ciężej je zgiąć czy zawinąć bez złamania. Tak samo jest z mąką ryżową czy jaglaną (to tylko podejrzewam, bo jaglanej w sklepie nie widziałam i mielę sama).
      Trochę tak :D Sama nie dałaby rady tyle przygotować, a ja się zgłosiłam na ochotnika do pomocy w kuchni ;)

      Usuń
  6. U mnie jest dużo takich siłowni na świeżym powietrzu, jednak wszystkie jakoś daleko ode mnie, a przez pracę nie mam czasu jechać na drugi koniec miasta :( No i zazdroszczę tych pomalowanych paznokci. Ta praca również zakazuje lakieru. Ach xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mieszkam póki co w mieście o powierzchni lekko ponad 20km2, więc nie mam aż tak daleko na szczęście :D
      Jak ja się cieszę, że u mnie nic nie jest zakazane... ;)

      Usuń
  7. ciekawa jestem tej Twojej silowni te w poznaniu sa beznadziejne, mozna sie zabic hehehe ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety nie wypróbowałam tych urządzeń, bo chodzę teraz do pracy w spódnicach/sukienkach i w związku z powyższym nie chciałabym, żeby wszyscy w parku mieli okazję podziwiać moją bieliznę :D Ale moja przyjaciółka próbowała i jeszcze żyje, więc chyba jest niezła ;)

      Usuń
  8. Ale fajna ta siłownia :) U mnie już dawno zrobili taką na świeżym powietrzu, jak jeszcze mała byłam to się tam bawiłam, ale niestety długo piękna nie była, szybko ją zdewastowali, a nie została naprawiona, ani postawiona nowa. W moim mieście priorytetem jest chyba tylko żużel ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, no tak ;) Ale co się dziwić, skoro macie taką dobrą drużynę :) Aczkolwiek mnie sporty motoryzacyjne w ogóle nie kręcą :D

      Usuń
  9. Jak się sprawuje blender? :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama