14 maja 2014

Co za dużo, to niezdrowo


I nie chodzi mi tu wcale o jedzenie (wręcz przeciwnie!), ale o aktywność fizyczną. Od dłuższego czasu zdrowy styl życia staje się coraz bardziej popularny i bardzo dobrze. Widzę, jak znajomi chwalą się na portalach społecznościowych każdym wyjściem na rower, biegiem czy wykonanym w domu treningiem. W przeciwieństwie do wielu negatywnie nastawionych, nie przeszkadza mi to ani trochę. O wiele bardziej wolę oglądać zdjęcia z tras biegowych i screeny z Endomondo niż fotki z imprez, na których ledwo stoją z drinkiem w jednej i papierosem w drugiej ręce. Propsy dla Was! Ale nie o tym chciałam dzisiaj pisać.

Każdy dąży do doskonałości, chce być lepszy od samego siebie i najlepszy w stosunku do innych - to normalne, a ambicja jest pozytywnie postrzeganą cechą człowieka. Co innego nadambicja, która może Cię zniszczyć, i to dosłownie.

Dla wielu bycie fit to przede wszystkim piękne ciało. A ponieważ zbliża się lato, robimy wszystko, żeby na zdjęciach z wakacji prezentować się jak najlepiej. Rano na czczo aeroby (tak przecież robią zawodnicy sporów sylwetkowych), po pracy siłownia (kaloryfer na brzuchu sam się nie zrobi), a wieczorem bieg i Chodakowska (w końcu cardio i siłowe to najlepsze połączenie). Czasu na jedzenie nie ma, ale to przecież nawet lepiej, redukcja musi być!

NIE!

Z pewnością każdy z nas (ja się do tego przyznaję!) miał kiedyś lub ma nadal takie wyobrażenie idealnej sylwetki, które sprowadzić można do prostego równania:
Tak podpowiada logika, o tym piszą w kolorowych gazetach - więc coś w tym musi być. Tymczasem prawda jest zupełnie inna. 

Pomyśl teraz logicznie, ale naprawdę logicznie.
Chcesz zbudować ciało, tak? Z czego? Co ma być tym budulcem? Powietrze czy woda? Żeby zbudować mięśnie, musisz dostarczyć organizmowi solidnego materiału, jakim jest białko.
Do budowy nie wystarczy jednak tylko budulec, potrzebny jest i budujący - czyli Ty. Ale nie dasz rady wymurować nowego ciała, jeśli je będziesz mieć energii. Idealnym jej źródłem będą węglowodany złożone, które będą stopniowo uwalniać energię.
Co z tego, że będziesz mieć silne ciało, jeśli Twoja cera będzie szara, a włosy będą wypadać garściami? Musisz przyjmować witaminy i minerały. Suplementy są ostatnią deską ratunku. Przede wszystkim jednak staraj się ich dostarczyć z posiłkami - jedz owoce i warzywa. I tłuszcze, w których rozpuszczalne są witaminy A, D, E i K oraz które zadbają o Twoją gospodarkę hormonalną.

A treningi? Sam wiesz, że o tę część "fit lifestyle" jest zadbać najłatwiej. Wystarczy, że poświęcisz 45 minut dziennie na aktywność fizyczną, a przy zachowaniu odpowiedniej diety efekty pojawią się o wiele szybciej, niż przy konfiguracji w przestawionym wyżej równaniu.

Pamiętaj też o regeneracji. Podczas treningów (szczególnie treningu siłowego) rozrywane są włókna mięśniowe, które odbudowując się tworzą później te piękne bicki, tricki i ABSy. Jeśli będziesz non stop męczyć mięśnie, nie zdążą się one odbudować, a doprowadzisz za to do przemęczenia organizmu lub kontuzji.


Dlaczego o tym piszę?
Dlatego, że ostatnio na własnej skórze przekonałam się, jak zmniejszona ilość treningów (i jednocześnie zwiększony czas regeneracji) może wpłynąć na sylwetkę. Odżywiam się od kilkunastu miesięcy mniej więcej tak samo, jedynie w ostatnich tygodniach odstawiłam drób i mleko wraz z jego przetworami (to też ma na pewno jakiś wpływ, dlatego wolałam wspomnieć). Zredukowałam ilość dni treningowych - z 6 tygodniowo zrobiło się ich maksymalnie 4 (mowa o treningach pełnowymiarowych, spacerów czy jakiegoś planku w ciągu dnia w to nie wliczam). I przewrotnie po dodaniu każdego nowego zdjęcia czytam wiadomości i komentarze o tym, że widać duży postęp, wyglądam coraz lepiej i co ja robię, że tak dobrze mi idzie. Odpowiedź "nic" byłaby tu najbardziej adekwatna, ale wiem, że większość z Was by w to nie uwierzyła. Mam nadzieję, że uwierzycie teraz, po tej "spowiedzi" ;)
A dodatkowy czas mogę wykorzystać na spotkania ze znajomymi, kuchenne eksperymenty, naukę czy domowe SPA.

Nie chcę namawiać Cię do rezygnacji z większości swoich treningów (no chyba że robisz ich kilka dziennie), bo nie od dziś wiadomo, ze ruch to zdrowie. Zresztą o tym jest blog ;) Ale wyścigi "kto więcej", "kto wyżej", "kto szybciej" są totalnie pozbawione sensu. To nie przekłada się na efekty.
To, co chcę Ci powiedzieć, to: nie oglądaj się na innych. Rób swoje, obserwuj swój organizm i obierz właściwą dla siebie drogę. Tylko w ten sposób osiągniesz sukces :)

35 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. O tym samym pomyślałam po przeczytaniu.

      Usuń
    2. Dzięki, dziewczęta :)

      Usuń
  2. ja od początku ćwiczę co 2 dzień i tak mi jest najlepiej, niestety z dietą różnie bywa i pewnie przez to nie mogę zejść z wagi a przydało by się ze 3 kg jeszcze zrzucić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dieta jest bardzo ważna, szczególnie jeśli chcesz schudnąć. Zamień kilka produktów na zdrowsze odpowiedniki i zobaczysz, że dieta nie oznacza głodówki, męki czy jedzenia zieleniny. To naprawdę można zmienić i nie jest takie trudne :)

      Usuń
  3. Nigdy nie zdarzyło mi się ćwiczyć aż 6 razy w tygodniu, zawsze cię podziwiałam jak wklejałaś swoje podsumowania miesięczne :) Ja z kolei ćwiczę 4 razy w tygodniu (2x cardio/hiit 2x siłowy) plus czasem wybieram dojazd rowerem na uczelnię i to najbardziej mi odpowiada :) No i najlepiej, przynajmniej w moim wypadku, jak nie mam co do siebie jakichś wygórowanych oczekiwań (typu odsłonięty sześciopak, każdy widoczny mięsień) tylko po prostu ćwiczę dla przyjemności, a poprawa ciała przyjdzie jako skutek uboczny, choćby za rok. Nie spieszy mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie 6x w tygodniu było normą do bardzo niedawna. Teraz zmieniły się moje priorytety, muszę mieć czas na inne rzeczy. I jak widać wychodzi mi to na zdrowie :)
      Co do efektów - masz bardzo zdrowe podejście :) Uważam dokładnie tak, jak Ty ;)

      Usuń
  4. Z regeneracją i odpoczynkiem to masz duuuużżo racji. Jest to niezwykle ważne, nawet nie tylko pod względem sylwetkowym, ale też i ogólnie życiowym. No bo skąd czerpać siły ćwicząc cały czas i mało jedząc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Wspomniałam o sylwetce dlatego, że większości czytelników zależy właśnie na niej i są to efekty widoczne.
      Siła, czas i chęć do życia do efekty uboczne - bardzo pożądane zresztą :)

      Usuń
  5. jestem na tyle leniwa,że nawet nie chciałoby mi się ćwiczyć tyle razy w tyg. 5 to max :)
    Sylwetkowy cel....w zasadzie takie naprawdę to nie mam celu...chociaż...może chciałabym w końcu mieć kurna normalny brzuch.. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. oo tak świetny post ! i mądre słowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. '' Ale wyścigi "kto więcej", "kto wyżej", "kto szybciej" są totalnie pozbawione sensu.'' O tym właśnie pisałam nie dawno. Widząc nie raz na fb jak to jedni 3 razy dziennie naparzają co się da zaczęło wprawiać mnie w irytacje bo myślałam czy to oni zwariowali czy ze mnie taka ciota?

    Wiesz co,dziękuję. Za co? Za to że widząc jakie efekty dała Ci taka regeneracja uświadamiam sobie że nie o ilość tu chodzi,a o jakość. Jesteś dowodem że nie trzeba się zarzynać żeby zobaczyć efekty.

    A to zdanie ''Rób swoje, obserwuj swój organizm i obierz właściwą dla siebie drogę. Tylko w ten sposób osiągniesz sukces '' jest jak wisienka na torcie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wtedy nie widziałam, kto to tak "naparza" - teraz jest takich osób coraz więcej. Z tym, że to w większości początkujący, którzy mają masę zapału na początku - ale on szybko ich opuści.

      Nie masz za co dziękować :* Bo to m.in. dzięki Tobie zauważyłam, że efekty są coraz lepsze.

      Tak miało być :D

      Usuń
  8. świetny post! masz rację, co za dużo, to niezdrowo :) jak słyszę, że ktoś ćwiczy 7 razy w tygodniu po 2h i jeszcze się pyta czy to nie za mało, to aż słabo mi się robi, osobiście w życiu bym tyle nie dała rady.. dziwię się, że te osoby jeszcze funkcjonują :D najważniejsze to dobrać odpowiednią ilość do samego siebie, wiadomo że każdy z nas jest inny i na każdego lepiej będzie działała inna ilość i długość treningów, czasem trzeba trochę poeksperymentować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, takie osoby są najlepsze ;) Swojego czasu udzielałam się na Vitalii i tam takie rozterki były normą - ale nie przetłumaczysz ;)

      Usuń
  9. cała prawda ;). Ja ćwiczę mniej więcej do 4/5 razy w tygodniu. Weekend zazwyczaj poświęcam na regenerację w tym naukę ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. to prawda szczegolnie jak jestesmy na poczatku naszej walki o wymarzona sylwetke...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Tym bardziej, że na początku są jeszcze dylematy w temacie zastoju wagi.

      Usuń
  11. Jak dla mnie masz racje :D Białko to potęga, a regeneracja też jest bardzo ważna nie zapominając o strechingu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stretching też jest ważny, ale o tym już pisałam spory czas temu :)

      Usuń
  12. Dla mnie również ważny jest sen- jak się wysypiam to moje ciało jest zupełnie inne, niż jak mam nerwowe dni z ograniczoną ilością snu. Regenerację preferuję aktywną i jest ona baaaaardzo ważna- zgadzam się z Tobą!
    Też zauważyłam, że im bardzie pozwalam mięśniom się regenerować tym ładniej wyglądają :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty jesteś mistrzynią regeneracji - ja nie mogłam uwierzyć, że tak świetnie wyglądasz, trenując tak mało. teraz wiem, że to możliwe :)
      A co o snu - ja nie istnieję bez 8h na dobę :D

      Usuń
  13. U mnie to samo, ponad tydzień restu z siłowym (w tym czasie kilka luźnych treningów) i też kilka niezależnych głosów, że progres jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję Ci za ten post, tego mi było trzeba! Kilka dni temu minęło dokładnie 100 dni odkąd postanowiłam zmienić swój styl życia - zdrowo jem i sumiennie ćwiczę, powoli pozbywam się tego, co tu i ówdzie mi przeszkadzało i jestem z siebie szalenie dumna :)
    Zauważyłam jednak ostatnio, że zaczynam miewać chwile zwątpienia, mięśnie mi słabną, brakuje mi energii, itp. Od dziś więc przerzucam się na 5 dni ćwiczeń w tygodniu zamiast 6-7, może będzie lepiej :)
    Pozdrawiam - maciejkowa.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że będzie lepiej. Robiąc mniej treningów jesteś w stanie robić je intensywniej i mogą być cięższe. Trzymam kciuki :)

      Usuń
  15. mój sposób jest prosty: dużo jem i dużo odpoczywam ;) i czuję się świetnie, wyglądam też nie najgorzej, bieganie idzie mi coraz lepiej czyt. szybciej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu ktoś, kto wie, że trzeba jeść! :)

      Usuń
  16. Bardzo fajny i mądry wpis :) ja też obserwuję jak niektórzy się krzywdzą i nie trafiają do nich żadne argumenty, ze 1300 kcal i mega wysiłek nie są najlepszym pomysłem, spowolni to nasz metabolizm, a organizm będąc w szoku zacznie odkładać zapasy a nie je spalać, będziemy zmęczeni, a mięśnie przeciążone, bo nawet nie będą miały się kiedy zregenerować.

    A więc tak jak i Ty takiemu podejściu do ćwiczeń mówię stanowcze i zdecydowane a fee ;) to nie ma nic wspólnego ze zdrowym trybem życia :((

    OdpowiedzUsuń
  17. Masz w zupełności rację! Regeneracja i odpoczynek to podstawa i na prawdę są tak samo ważne, jak sam trening! Widzę po sobie, że czasem dzień czy dwa przerwy robią mi lepiej, niż mogłabym przypuszczać. Pod każdym względem :) Dlatego chyba muszę na nowo rozplanować treningi, bo ostatnio zrobiło się tego jakoś dużo ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama