22 lutego 2014

Believe - and you're almost done


W ostatnim czasie byłam uczestniczką tak wielu cudownych (dosłownie!) wydarzeń, że coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wiara czyni cuda, a sukces zaczyna się w głowie. Ale po kolei.

Na profilu jednego z biegaczy, których obserwuję na Facebooku, pojawiła się informacja o biegu na 15 km, który odbywa się za 3 tygodnie 50 km od mojej miejscowości. Wszystko super pięknie, ale nigdy wcześniej nie udało mi się przebiec 15 km ciągiem (mój maks to niespełna 12 km), w tym roku biegłam dopiero 4 razy na trasie ok. 5-kilometrowej, a w 2013r. ostatni bieg miał miejsce pod koniec sierpnia. Pomyślałam, że to porywanie się z motyką na słońce, ale postanowiłam napisać do Eweliny z bloga Keep Dreams Close, która jest moim biegowym guru, co sądzi o tym pomyśle. Ewelinka stwierdziła z całą stanowczością, że dam radę, otrzymałam od niej kilka wskazówek i tak naprawdę nie trzymając się ich wybiegłam wczoraj wieczorem z siostrą. Początkowo miałyśmy w planach 11-kilometrową trasę, ale z powodu ciemności plany nieco się zmieniły i zrobiłyśmy 14-kilometrową (z hakiem) pętlę dookoła miasta i jego okolic. Prędkość całkiem niezła, bo 9,34 km/h. Bałam się, że wyjdzie ok. 6-7, bo biegłyśmy dość wolno i tak naprawdę wcale się nie zmęczyłam, więc jestem zadowolona.
Teraz wiem, że ten bieg jest w moim zasięgu. Nie liczę na pierwsze miejsce, podium, nawet pierwszą setkę. Mogę dobiec ostatnia, ale chcę pokonać tę trasę. I pokonam :)


Kilka dni temu pod jednym z postów Niebieskoszarej napisałam o wyzwaniu, które rzuciło mi się w oczy na facebooku - przysiady na piłce swiss. Obiecałam, że jak się ich nauczę, to wyzwę Natalię - ale ona zrobiła to pierwsza. Po wstawieniu przez nią filmu na facebooku próbowałam również wykonać swiss ball squat - po dwóch godzinach zaczynania od zera udało się! Teraz czas doskonalić technikę :)

Post użytkownika I love how it feels.

Na koniec trochę bardziej prywatna sprawa. Na czwartym roku studiów nie zdałam ćwiczeń z jednego przedmiotu, w związku z czym musiałam go powtarzać. Nie będę tu wskazywać, czyja to była wina, powiem tylko, że prowadzący był bardzo wymagający, a z 6 grup ćwiczeniowych zajęć nie zaliczyło ok. 25-30 osób. To bardzo dużo, tym bardziej że z zaliczeniem ćwiczeń nigdy nikt nie miał problemów.
W tym roku kolokwium musiałam pisać dwa razy, przed każdym z nich byłam tak zestresowana, że niemalże mdlałam. Całe tygodnie nie myślałam o niczym innym, jak tylko o tym zaliczeniu i w końcu po wielkich bojach wywalczyłam 3. A egzamin? Tadaaaam!

Z żadnej innej oceny tak się nie cieszyłam! :)


Pamiętajcie o tym, że wiara we własne możliwości jest potężną siłą i to od niej wszystko się zaczyna. I że to umysł kontroluje ciało - nie na odwrót.
Believe - and you're almost done :)

28 komentarzy:

  1. W Poznaniu 4 maja, tak jak i w kilkunastu miastach na świecie odbędzie się Life For Run. Bieg , w którym biegnie się dla tych, którzy biegać i chodzić nie mogą. Każdy biegnie ile chce i ile może i zamierzam wziąść udział, a także namówić kilku znajomych :) A co do egzaminów, też miałam jeden warunek, zdawałam go w zeszłym semestrze i to był największy stres mojego życia - nie polecam nikomu, adrenalina na najwyższym poziomie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wyzwania na piłce na razie nie zrobię, bo nie mam piłki, ale zrobiłam pompkowe :)

      Usuń
    2. A nie przypadkiem Wings for Life World Run? Do Poznania mam 200 km, więc to totalnie odpada, bo musiałabym organizować dojazd+nocleg... Ale inicjatywa bardzo fajna i życzę Ci powodzenia :)
      U mnie adrenalina tym większa, bo to ostatni rok, a z racji niezaliczenia ćwiczeń nie wiedziałam nawet, jak ten egzamin wygląda, jak ocenia profesor itd. Ale dałam radę i to całkiem nieźle, jak widać ;)
      Piłki może jeszcze są w Biedronkach za 20 zł i w Tesco też niedrogie. Próbuj, to fajna zabawa! :D

      Usuń
  2. Zarówno wiara czyni cuda jak i praktyka mistrza : )) A co do biegania, to szalejesz moja droga, sza-le-jesz :D

    I jakie tam ze mnie guru.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczę się od mistrzyni :D
      No normalnie! Pamiętam Twoje początki jakby to było wczoraj! Zaczynałaś tak niedawno, a teraz szykujesz się do półmaratonu :)

      Usuń
  3. Sama widzisz że jeśli już po 4 razach tak dobrze Ci idzie,to na pewno dasz radę w tych 15km,ba,nie zdziwię się jak rozwalisz ich wszystkich:)

    Z ta piłką wymiatacie:) Ale trzeba być bardzo ostrożnym,zęby nie kwiatki,nie odrosną:D


    A widzisz? Mówiłam Ci że zdasz i to pewnie jeszcze z dobrą oceną!:) Słuchaj się jak Ci dobrze prawię:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam zamiaru rozwalać nikogo :D Ważne żebym dobiegła, mogę być nawet ostatnia ;)

      Hahaha, tekst genialny :D Ale ja o zęby naprawdę się nie bałam ;)

      No mówiłaś, ale w sprawach uczelnianych nie potrafię być optymistkę :P

      Usuń
  4. Wow! Szalejesz z tymi biegami. Mam nadzieję,że i mi kiedyś uda się pochwalić takim wynikiem.

    Koniecznie startuj w tym biegu i nawet się nie zastanawiaj! Jak Ty nie dasz rady, to niby kto da?

    A nauką się nie przejmuj i tak będziesz mieć ten dyplom w dłoni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno Ci się uda! Tylko zacznij :)

      Czekam na decyzję któregoś z kierowców, bo jakoś dojechać trzeba :D

      Obyś miała rację :)

      Usuń
  5. Jesteś niesamowita!!! Co ja mam zrobić, żeby tak wierzyć? Przez 3 miesiące szło mi wszystko, a potem, z dnia na dzień wszystko piorun strzelił i już (na razie) nie potrafię wrócić do dobrych nawyków... ;<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierzyłaś w to, że nie potrafisz i dlatego tak się dzieje. Musisz zmienić myślenie przede wszystkim i trochę (tylko trochę - później pójdzie samo) pomóc sobie działaniem. Skoro już było okej, to wiesz, jakie to proste. Jedyną osobą, która stoi na przeszkodzie jesteś Ty sama.

      Usuń
  6. Masz rację wystarczy wierzyć że się uda ;) W takim razie 15 km to dla ciebie nic, pokonasz je spokojnie. A co do piłki to gratuluje , sama będę musiała się takiego czegoś nauczyć ;) Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ucz się i nagrywaj :) Chętnie popatrzę :)

      Usuń
  7. masz rację, wiara czyni naprawdę ogromne cuda :) sama tego doświadczam :) w ogóle ostatnio jestem jeszcze bardziej pełna pozytywnej energii (a nie sądziłam, że da się jeszcze bardziej :D) i cieszę się każdym dniem, każdą drobnostką i stwierdzam, że życie mimo wszystko jest cudowne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak samo mimo tego, że dzisiejszy dzień był naprawdę okropny, paskudny i co tylko... Ale świeci słońce, więc humor jest dobry :D

      Usuń
  8. Zgadzam się wiara do połowa sukcesu!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami nawet więcej niż połowa :)

      Usuń
  9. Ja szykuję się na Krynicę-Zdrój! moje bieganie w porównaniu do Twojego to chyba czołganie :P gratuluję oceny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie czołganie! :D
      Trzymam za Ciebie kciuki! Kiedy biegniesz? :)
      Dzięki :)

      Usuń
  10. o jakim biegu na 15 km piszesz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bieg Zaślubin w Kołobrzegu :)

      Usuń
    2. tam myślałam, bo to u mnie w mieście i też się jeszcze nad tym zastanawiam :)
      więc prawdopodobnie do zobaczenia na starcie :)

      Usuń
  11. To będą Twoje pierwsze zawody> Bardzo ambitny plan, podziwiam i kibicuję! :) A przysiad na piłce - rewelacja! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie tak, ale ja nie traktuję tego w kategorii zawodów. Chce dobiec i tyle, czas nie jest ważny ;)
      Dziękuję! :)

      Usuń
  12. Gratuluję tego zaliczenia, wiem, jaki to rodzaj stresu. Najgorsze są takie sytuacje, na które nie masz wpływu i ciągle nie wychodzi z przyczyn zewnętrznych, ale jak przyjemnie jest z tym w końcu wygrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie... Ćwiczeniowiec się zlitował w końcu. za czwartym razem :P

      Usuń

Dziękuję za komentarz! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama