30 grudnia 2013

Ulubieńcy miesiąca - grudzień 2013


Posty z ulubieńcami miesiąca są Wam pewnie doskonale znane z blogów kosmetycznych. Postanowiłam ten pomysł przenieść również na swoje "podwórko" i stworzyć taką serię wpisów w wydaniu "fit". Ulubieńcy będą pojawiać się pod koniec każdego miesiąca. Bazowymi kategoriami będą: ulubione ćwiczenie, ulubiony trening, ulubiony produkt spożywczy, ulubiona potrawa i ulubiony naturalny/eko kosmetyk. Jestem jednak pewna, że w każdym takim poście pojawiać się będą kategorie bonusowe - niekoniecznie dotyczące zdrowego stylu życia, ale takie, które odegrały dużą rolę w danym miesiącu. Jeśli chcielibyście, aby któraś z tych bonusowych kategorii (lub inna zaproponowana przez Was) zagościła na stałe w serii - dajcie znać.

A tymczasem zapraszam na fit (i nie tylko) ulubieńców miesiąca.

Ulubione ćwiczenie

Martwy ciąg na ugiętych nogach, zdecydowanie. To ćwiczenie, w którym najbardziej czuję pracę pośladków, a przy okazji oddziałuje też na plecy.
Pisałam o nim już przy okazji listy Top 3 ulubionych ćwiczeń.


Ulubiony trening

Jeszcze na początku miesiąca umieściłabym tutaj split, ale w 2.-3. tygodniu grudnia zaczął mnie on już nudzić, dlatego też po 8 tygodniach trzymania się planu treningowego zamieniłam go na FBW.
Zaprzyjaźniłam się za to ze skakanką - skakanie w rytm muzyki jest znacznie przyjemniejsze niż liczenie do 10 i zmiana stylu, jak robiłam to do tej pory. I o ile sznurkowa skakanka denerwowała mnie tym, że w jej ciągły ruch trzeba było włożyć sporo siły, tak nowa, ze stalową linką, jest wręcz nie do zatrzymania. Dzisiaj jestem po pierwszym pełnym treningu z jej udziałem i jestem zachwycona mimo tego, że dwa razy boleśnie zatrzymała się na moich tyłach ;)


Ulubiony produkt spożywczy

Krewetki i pistacje - ex aequo. Krewetkami zajadałam się przede wszystkim w pierwszej połowie grudnia (teraz też je przyrządzam, ale już rzadziej, wtedy jadłam je 4-5 razy w tygodniu!), natomiast pistacje królowały w tej drugiej.


Ulubiona potrawa

Tutaj jest mi bardzo ciężko wybrać, bo nawet, jeśli jadłam coś więcej niż raz w tym miesiącu, to nie była to jedna rzecz. Postawię jednak na ryż basmati na mleku z owocami - to nowo odkryty przeze mnie smak, całkiem inny od zwykłego ryżu na mleku, nie mówiąc już o tych kupnych (tfu!). Muszę spróbować zrobić go na mleku kokosowym, bo coś czuję, że będzie jeszcze lepszy ;)


Ulubiony kosmetyk

Po prawie roku nieobecności do Rossmannów wróciły moje ulubione żele pod prysznic/do kąpieli z Alterry. Nie zawierają SLS/SLES ani innych silnych detergentów, dzięki czemu nie naruszają warstwy lipidowej skóry.
Przez cały czas był dostępny żel w wersji kwiat neroli & bambus, ale ten powodował u mnie wysyp na plecach - nie wiem, dlaczego. Najlepszą sprawdzoną wersją było połączenie pomarańczy i wanilii, ale zaryzykowałam i kupiłam dodatkowo nowość - hibiskus z białą herbatą. Obie wersje gorąco polecam! :) Odkąd nie stosuję środków z SLES, moja skóra nie potrzebuje dodatkowego nawilżenia w postaci mleczek, balsamów czy oliwek, a żele z Alterry dodatkowo pięknie pachną, mają naturalny skład, a tam, gdzie to możliwe, użyto składników z kontrolowanych biologicznie upraw.


Ulubiony film

Pierwsza z bonusowych kategorii.
W tym miesiącu obejrzałam naprawdę sporo filmów, nadrobiłam też trochę kinowych zaległości - widziałam "300", "RED", "R.I.P.D.", "Jeszcze większe dzieci", "Potop", "Zieloną milę" (po raz 30285205802.), "Stażystów", "Tajną agentkę" i wieeeeele innych. W poprzednim tygodniu pojawił się jednak film, który przyćmił te wszystkie tytuły i na który czekałam rok - "Hobbit: Pustkowie Smauga". Nie będę się na jego temat rozpisywać, bo jest on tak szeroko reklamowany, że każdy z Was na pewno wie, co to za twór. Ale jeśli zastanawiacie się, czy warto się wybrać do kina - przestańcie i idźcie na najbliższy seans.

źródło


Co sądzicie o tej serii? Uważacie, że warto wprowadzić ją na stałe?
Jacy są Wasi ulubieńcy grudnia?

16 komentarzy:

  1. Uważam, że to bardzo ciekawa seria. Kiedyś nawet spotkałam się z tym na jakimś fit kanale na youtube.
    Szczupło&Zdrowo bodajże.

    Moi ulubieńcy:
    Ćwiczenie - pompki królują u mnie od dwóch miesięcy i myślę, że w najbliższym czasie się to nie zmieni. Próbowałam chyba wszystkich możliwych modyfikacji, ale moim ulubionym rodzajem są zwykłe męskie.
    Trening - Yoga z P90X. Pozwala odpocząć, jest strasznie długa.
    Produkt - Mleko z płatków owsianych i owoc kaki.
    Potrawa - Zupa grzybowa zabielana mleczkiem kokosowym.
    Kosmetyk - W tym miesiącu brak ulubionego, korzystałam z prawie samych staroci.
    Film - ''Koszmar z ulicy wiązów'' - klasyk nad klasykami.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, nie wiedziałam nawet, że na youtube są fit kanały :D Podejrzę, jak będę miała chwilkę :)

      O jodze z P90X dużo słyszałam, będę musiała jej w końcu spróbować.
      A "Koszmar" widziałam raz i chyba nawet nie w całości - boję się horrorów :P

      Usuń
  2. A mnie FBW znudziło i zamieniłam go na split :D
    Bądź co bądź i tak nie ćwiczę,bo coś mi sie nie chce ;/ Tylko chodzę i się rozciągam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozciąganie to też ćwiczenia ;)
      A mój obwodowy jest za każdym razem inny, nie ma prawa się znudzić :)

      Usuń
  3. zdecydowanie taka seria baardzo mi się podoba :) Hobbita oglądałam pierwszą część za namową mamy, ale bardzo mi się spodobał, czas zatem obejrzeć kolejną :) może kiedyś sama wprowadzę taką serię u siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, wprowadzaj :)
      Ja na pierwszą namówiłam tatę i z nim ją oglądałam, a na drugą zabrał mnie TŻ, co mnie zdziwiło, bo nie lubi takich filmów, a w kinie zdarza mu się zasnąć :D

      Usuń
  4. Ten ryż basmati najbardziej mnie zainteresował! No oczywiście pewnie dlatego, że jest to jedzonko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D O tej porze wszyscy głodni :D Wypróbuj, bo jest pyszny, szczególnie z bananem i pomarańczą albo bananem i czekoladą :)

      Usuń
  5. Basmanti mnie zaintrygował,a Hobbita wczoraj widziałam i też się zakochałam! Aż żal pomyśleć,że trzeba czekać rok na kolejną wersję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuj i daj znać jak smakował :) Ale jestem pewna, że nie będziesz żałować.
      Pewnie, też bym chciała obejrzeć od razu wszystkie. Ale ten rok zleciał szybko i oby podobnie było z kolejnym :) Teraz chcę obejrzeć "Czarownicę".

      Usuń
  6. Mnie tak zniechęcił Władca Pierścieni, że za Hobbita się nawet nie zabieram;/
    Pistacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zniechęcił? Dlaczego?
      Mój facet też nie lubi "LOTR", ale "Hobbit" bardzo mu się spodobał :)

      Usuń
  7. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też uwielbiam krewetki i pistacje :)
    Hobbit świetny, czekałam rok na niego, popędziłam na pierwszy możliwy seans :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam na drugim możliwym - ale tylko dzięki narzeczonemu ;)

      Usuń

Dziękuję za komentarz! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama