25 stycznia 2013

Moja pielęgnacja włosów - cz. 1

Moje włosy po laminowaniu - zdjęcie bez lampy
Dzisiaj debiut w kolejnej blogowej kategorii podyktowany moim włosomaniactwem ;)
Zawsze dbałam o swoje włosy, ale nie zawsze zależało mi na ich odżywieniu od wewnątrz, a zazwyczaj jedynie na wyglądzie. Wtedy to szła w ruch prostownica, lokówka, suszarka, wałki, lakiery, pianki i inni wrogowie pięknej czupryny.
Od prawie roku poczytuję bloga Anwen, który jest moim przewodnikiem w świecie pielęgnacji włosów i staram się dbać o moje kłaczki najlepiej, jak potrafię. Wbrew pozorom nie zajmuje to wcale dużo czasu, a efekt jest warty każdej poświęconej chwili :)

W dzisiejszym poście opiszę tylko zewnętrzną pielęgnację. Możecie być więc pewni, że będą kolejne części.

Moje włosy nie wymagają codziennego mycia jak włosy większości kobiet, które znam. Myję je co 3-4 dni, kiedy zaczynają się przetłuszczać. Przed myciem czeszę je szczotką z naturalnego włosia i nakładam na nie olej w postaci olejowego serum (do atomizera wlewam olej, wodę i odżywkę w proporcjach 1:1:1 i spsikuję tym włosy) na co najmniej 2 godziny, a najczęściej na całą noc. Włosy myję najchętniej pod prysznicem, choć nie wiem dlaczego ;) Do mycia używam szamponu bez SLS/SLES rozcieńczonego z wodą. Po silniejsze detergenty sięgam raz na 2-3 tygodnie. Z taką samą częstotliwością wykonuję peeling skóry głowy cukrem. Co miesiąc laminuję też włosy żelatyną (niżej przepis).
Po myciu, na zmianę, stosuję maskę z dodatkiem keratyny lub odżywkę do spłukiwania. Tę pierwszą trzymam pod folią i ręcznikiem co najmniej 40 minut, natomiast odżywkę spłukuję po około 5 minutach.
Włosy pozostawiam do naturalnego wyschnięcia, w międzyczasie wcierając w końcówki olejek i serum przeciwdziałające ich rozdwajaniu.
Ponadto przed wyjściem z domu następującym po myciu spsikuję je odżywką bez spłukiwania z lekkimi silikonami.

Laminowanie włosów

Laminowanie, profesjonalnie (choć to domowe z profesjonalizmem ma niewiele wspólnego) zwane keratynowym prostowaniem, polega na uzupełnieniu struktury włosa w keratynę, która jest jego naturalnym budulcem.
Zalaminować (?) włosy może praktycznie każdy. Wystarczy mieć wśród przypraw żelatynę, a w łazience maskę do włosów. Żelatynę mieszamy z gorącą (ale nie wrzącą!) wodą w proporcjach 1:1 (na długie włosy wystarczają 3 łyżki), dodajemy łyżkę maski i po lekkim wystudzeniu nakładamy na włosy. Zakładamy czepek, podgrzewamy, owijamy włosy w ręcznik i odczekujemy 45 minut. Po tym czasie dokładnie spłukujemy i cieszymy się nową jakością naszych włosów! :D

Wkrótce post dotyczący wewnętrznej pielęgnacji i kosmetyków, które stosuję.
A jak Wy dbacie o swoje włosy? ;)

9 komentarzy:

  1. słyszałam już kilka razy o laminowaniu włosów, chyba jutro wypróbuje ten sposób !:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No koniecznie! :) Zaraz dodam zdjęcie włosów po lamnowaniu, wczoraj nie mogłam go znaleźć ;)

      Usuń
  2. hej! a ja jeszcze poproszę o zbiorczą listę kosmetyków, których używasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lista jest w przygotowaniu i na pewno się niedługo pojawi :)

      Usuń
  3. nigdy nie słyszałam o takich domowych sposobach, chyba spróbuje :)
    peeling i maseczkę kupiłam w rossmannie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, nic nie tracisz :) Dziękuję za odpowiedź, w poniedziałek się wybiorę :D

      Usuń
  4. Też od jakiegoś czasu czytam bloga Anwen :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wow. mam wrażenie, że te wszystkie czynności zajmowały by mi pół dnia...ale chyba czas wprowadzić część z nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba żart! ;) W ciągu dnia MAKSYMALNIE jest to 15 minut (olejowanie, mycie, przygotowanie mieszanki do laminowania, czesanie) :) Nie licząc oczywiście trzymania na włosach maski, ale w tym czasie możesz robić wiele innych rzeczy, więc to się nie liczy ;)

      Usuń

Dziękuję za komentarz! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama