11 kwietnia 2018

Dlaczego warto jeść wątróbkę? + Przepis dla niejadków


Kiedy wrzuciłam na Instagram zdjęcie wątróbki z pytaniem, czy pamiętacie o spożywaniu podrobów, zdziwiłam się, że tak wiele osób nie lubi wątróbki. W dodatku na żywo również spotkałam całą masę osób, które nie wezmą jej do ust. Do tej pory nie wiem, co może ludziom w niej nie pasować, bo odpowiedzią na moje pytanie jest zazwyczaj „nie lubię i już” 😉

Jedną z takich osób był mój mąż, który teraz zajada się wątróbką, którą robię z przepisu mojej mamy i babci i który zaraz Wam zdradzę.

Dlaczego warto jeść wątróbkę?

O tym, jak ważne w diecie są podroby, przekonałam się boleśnie parę tygodni temu, kiedy dzień w pracy zakończyłam krwotokiem z nosa, a kolejny przeleżałam w łóżku z osłabienia. Okazało się, że było to spowodowane niedoborami żelaza. Wtedy postanowiłam, że wątróbka będzie gościła w moim menu przynajmniej raz na 1,5 tygodnia.

Wątróbka jest bogata w witaminy A, B6, B12, kwas foliowy, żelazo i selen, czyli w większości w związki, których niedobory zdarzają się najczęściej.

Wątroba jednak ma również niechlubną opinię „śmietnika” organizmu i ciężko się z tym nie zgodzić. Dlatego też nie powinno się jej spożywać zbyt często i wybierać te najlepsze jakościowo. Jaką wątróbka jest najzdrowsza? Z drobiu wolnowybiegowego, królików, dziczyzny i ze zwierząt młodszych (cielęca, jagnięca).

Wątróbka duszona z jabłkiem i cebulą

Składniki

  • 0,5 kg wątróbki (u mnie drobiowa),
  • 2 małe jabłka,
  • 0,5 cebuli,
  • Łyżka oleju,
  • szczypta pieprzu.

Przygotowanie

Na patelni rozgrzej olej. W międzyczasie pokrój cebulę w półpiórka. Wrzuć ją na rozgrzaną patelnię i zeszklij. Jabłka obierz i pokrój w grubą kostkę. Dorzuć je na patelnię razem z wątróbką i duś pod przykryciem ok. 15-20 minut, co jakiś czas mieszając. Wątróbka musi się ściąć, a jabłka uprażyć do miękkości.



Tak przygotowana wątróbka jest miękka, nie jest sucha, a jabłko idealnie równoważy jej goryczkę. Jeśli nie jesteś przekonany co do tego produktu – koniecznie wypróbuj ten przepis! Gwarantuję, że zmienisz zdanie 🙂
Czytaj dalej...

8 kwietnia 2018

Jak zacząć ćwiczyć na siłowni? Mój plan treningowy

Kupiłaś karnet na siłownię, znasz poprawną technikę wykonywania ćwiczeń, potrafisz nawet ułożyć plan treningowy do wykonania w domu, ale sen z powiek spędza Ci kwestia pierwszych treningów na siłowni. Nie wiesz, czy zacząć od splitu, treningu obwodowego, czy łączyć klatkę z tricepsem i robić ją w poniedziałek, czy też pójść na żywioł i skakać z maszyny na maszynę bez konkretnego planu. Tak naprawdę o żadnym z tych rozwiązań nie można powiedzieć, że jest jednoznacznie złe lub dobre. Wszystko zależy od tego, jaki jest Twój cel.

Kiedy wrzuciłam na Instagram moje małe sukcesy, które osiągnęłam przez ostatnie 1,5 miesiąca, zostałam poproszona o opisanie mojego planu treningowego. Tytułem wstępu dla tych, którzy czytają mnie pierwszy raz – miałam niemalże 2-letnią przerwę od treningu siłowego i właściwie od jakichkolwiek treningów (nie licząc tych psich ;) ). Pierwszy raz moja waga przekroczyła 70kg, miałam bardzo silne bóle kręgosłupa w odcinku lędźwiowym spowodowane niewielką skoliozą, która w asyście braku mięśni i nadwagi powodowała ból przy najmniejszym ruchu i uniemożliwiała normalne funkcjonowanie.

Z uwagi na to, nie mogłam rzucić się w wir szalonych treningów, martwych ciągów i dużych ciężarów, nad czym okropnie ubolewałam. Od momentu zakupu karnetu marzyłam tylko o tym, żeby w końcu chwycić sztangę i zrobić przysiady, MC, wykroki... Jednak próby wykonywania tych ćwiczeń w domu kończyły się dwutygodniowymi bólami kręgosłupa. Musiałam to zrobić z rozsądkiem.

Kobieta pierwszy raz na siłowni

Na pewno słyszałaś już o tym, że nie musisz się niczego wstydzić, każdy kiedyś zaczynał, nikt nie będzie się patrzał, bo jest skupiony na swoim treningu i tak dalej... To nieprawda! Niemal na każdej siłowni znajdą się ludzie, którzy patrzą, oceniają, komentują. Myślę, że powinnaś o tym wiedzieć, zanim się rozczarujesz. Dlatego też dobrze jest na przynajmniej kilka pierwszych treningów zabrać się z kimś, przy kim czujesz się swobodnie – przyjaciółka, siostra, chłopak, mąż. Ja mimo że przed przerwą chodziłam na siłownię najczęściej sama, teraz po powrocie również potrzebowałam być tam z kimś, widzieć znajomą twarz, mieć się do kogo uśmiechnąć. Teraz czuję się już na tyle pewnie, że chodzę sama, ale rzucona od razu na głęboką wodę na pewno bym się zniechęciła.

Jeśli nie akceptujesz siebie bez makijażu - trenuj w nim. Nie chcesz słyszeć głupich komentarzy? Załóż słuchawki. Żeby zrobić dobry trening, musisz czuć się komfortowo. Zrób więc wszystko, żeby tak było i niech nie blokuje Cię to, co pomyślą inni. Zresztą przecież nawet tego nie wiesz. Zajmij umysł pilnowaniem poprawnej techniki i pokonywaniem swoich barier.

Powrót na siłownię - mój plan treningowy

Wracając na siłownię miałam dwa założenia.

  1. Nie obciążać kręgosłupa.
  2. Wzmocnić mięśnie na tyle, żeby:
    1. Móc w niedalekiej przyszłości zacząć wykonywać ćwiczenia z obciążeniem na dolny odcinek pleców,
    2. Móc wykonywać bez bólu jakiekolwiek ćwiczenia.

W praktyce sprowadziło się to do tego, że po prostu wykonywałam dokładnie takie treningi, jak moja druga połówka – czyli większość to były treningi na maszynach, a reszta na ławeczce, która dawała podparcie kręgosłupowi. Po 3 tygodniach włączyłam martwy ciąg na prostych nogach i wznosy z opadu bez obciążenia. Po 1,5 tygodnia, kiedy okazało się, że nic mnie nie boli, dołożyłam przysiady i MC klasyczny, a wznosy zaczęłam robić z obciążeniem. Później było już tylko testowanie poszczególnych nowych ćwiczeń i po 3 tygodniach robienia niemalże wyłącznie ćwiczeń wielostawowych wiem, że jestem gotowa na tak uwielbiany przeze mnie split! ❤️

Wracając do mojego planu – od kiedy mogłam już trenować dół pleców, naprzemiennie robiłam dwa treningi:

  1. Klatka+plecy+biceps+triceps
  2. Nogi+barki

Ćwicząc 4 razy w tygodniu każdy z tych treningów wypadał dwa razy. Starałam się więc rotować ćwiczeniami, tak żeby nie przyzwyczaić mięśni do jednego rodzaju ruchu i wynieść z treningu jak najwięcej. Przykładowe treningi poniżej

Trening 1


  • Wyciskanie sztangi na klatkę na ławce płaskiej,
  • Rozpiętki hantlami na ławce dodatniej,
  • Wznosy z opadu,
  • Ściąganie drążka wyciągu górnego do klatki,
  • Uginanie ramion na wyciągu dolnym,
  • Prostowanie ramion na wyciągu górnym.

Trening 2


  • ATG Squat,
  • MC na prostych nogach
  • Wykroki chodzone,
  • Wypychanie bioder ze sztangą,
  • Odwodzenie ramion do boku,
  • Arnoldki.


Przebieram już jednak nogami ze zniecierpliwienia, bo od przyszłego tygodnia ruszam z treningiem dzielonym. Jestem ciekawa, jak wpłynie na moje wyniki i wygląd ciała.

A jak wyglądają obecnie Wasze treningi?
Czytaj dalej...

3 kwietnia 2018

Siłownia - jak ćwiczyć żeby schudnąć?


6,5 kilograma nadwagi według wskaźnika BMI. Z takim nadbagażem zmagałam się jeszcze 1,5 miesiąca temu. W ciągu 4 tygodni udało mi się zrzucić tę nadwyżkę i wrócić do zdrowej wagi. Wszystko dzięki siłowni i zmianie odżywiania. Ale po kolei.

Ostatnie dwa lata mojego życia były tak bardzo nie-fit, że gdybym ich nie przeżyła, to nie potrafiłabym sobie tego wyobrazić. Non stop pizze, chipsy, ciasta, ciasteczka, żelki, a ruch jedynie z samochodu i do samochodu. Plus rzucanie piłki psu, ale umówmy się – sport to to nie jest.

Mimo tego, że już od dłuższego czasu źle się czułam w swojej skórze i wielokrotnie podejmowałam próby powrotu do fit lifestyle’u, zazwyczaj po kilku tygodniach wracałam do starych nawyków. Wszystko zmieniło się, kiedy po raz kolejny dopadł mnie potworny przewlekły ból pleców, który odzywał się od zeszłej zimy. Podejrzewając wiele przyczyn udałam się do lekarza, od którego dostałam skierowanie na RTG i wszystko stało się jasne – niewielka skolioza prawoboczna. NIEWIELKA. Która dzięki zwiotczałym mięśniom i mojej masie była tak bolesna, że nie byłam w stanie rano wstać z łóżka, a siedząc założyć nogi na nogę.
Miarka się przebrała. Postanowiłam wrócić do najskuteczniejszej (w moim wypadku) diety i na siłownię.

Jesteś tym, co jesz?


Tą dietą jest LCHF, choć do tej pory traktuję ją na tyle rygorystycznie, że jest to w sumie dieta ketogeniczna, bo jedyne węglowodany, jakie spożywam, pochodzą z warzyw i szczątkowych ilości owoców. Dzięki temu mój organizm nauczył się czerpać energię z tłuszczy, nie odczuwam głodu i świetnie wchodzą mi treningi na czczo, co na diecie z normalną zawartością węglowodanów było nie do pomyślenia. Wiem, bo parokrotnie próbowałam biegania na czczo  - po 50 metrach nie miałam już siły i ledwo dyszałam mdlejąc ;)

Wracając do diety – obecnie podstawa w moim menu to jajka, sery (białe, żółte, pleśniowe), mleko kokosowe (z dodatkiem białka i rozcieńczone wodą stanowi idealnego shake’a!), mięsa, ryby, warzywa. Staram się również raz-dwa razy w tygodniu jeść podroby, które stanowią cenne źródło mikroelementów. Właściwie to moja dieta jest całkiem podobna do tej, na której jest Forest (z wyłączeniem serów i mleka kokosowego) i również on był inspiracją do zmiany mojego stylu odżywiania. No bo dlaczego miałabym dbać o niego, a nie dbać o siebie? Dobry przykład musi pochodzić z góry! :D

Odnosząc się do pytania postawionego w nagłówku odpowiedź jest jedna – i tak, i nie ;)
Otóż jak sama nazwa wskazuje, LCHF to dieta bogata w tłuszcze. Czy więc spożywając tłuszcz będziemy hodować tkankę tłuszczową? Nie! [Przy niskiej podaży węgli i niewygórowanym bilansie kalorycznym]
Czy jedząc mięso budujemy mięśnie? Tak! Wysoka zawartość białka w mięśniach szkieletowych przekłada się na wzrost masy mięśniowej.

Jak ćwiczyć żeby schudnąć?


Odpowiedź jest prosta – regularnie. Treningi raz w tygodniu niewiele dadzą. 3-4 dni treningowe są optymalne i jestem pewna, że każdy jest w stanie wygospodarować tyle czasu, skoro i mnie się udało, mimo że wpierałam sobie, że jest inaczej.
No dobra, ale co ćwiczyć? Oczywistym jest, że spokojna joga nie da tak szybkich efektów, jak trening interwałowy. Ale będę powtarzać do znudzenia – rób to, co lubisz! Jeśli joga jest tym, co sprawia Ci radość, nie zmuszaj się do ciężarów. Ja kocham sztangę, hantle i wyciągi, uwielbiam pokonywać siebie i swoje granice z każdym dokładanym na nie kilogramem, więc nie zmuszam się do robienia cardio, bo chodzenie na treningi szybko by mi zbrzydło. 5 minut na rowerku czy bieżni, które wykonuję w ramach rozgrzewki, nudzi mnie tak niesamowicie, że siedzę i ziewam. Naprawdę. Myślę wtedy tylko o tym, jak bardzo nie chce mi się pedałować i że zostały jeszcze aż 4 minuty i 59 sekund. Za to półtorej godziny treningu siłowego mija mi tak szybko, że robiąc szóste ćwiczenie mam wrażenie, że jest drugim. I nie chcę stamtąd wychodzić.

Wybierz więc taką dyscyplinę, w której będziesz czuć się jak dziecko na placu zabaw ☺ Moimi zabawkami są hantle i sztanga. A co będzie Twoimi?
Czytaj dalej...

3 lutego 2018

Dzbanek filtrujący Aquaphor – moja opinia


O tym, jak ważna jest dla każdego żywego organizmu woda, wiedzą wszyscy. Wiemy też, że 1,5-2 litrów wody dziennie to minimum, jakie powinniśmy wypijać. Ale czy zastanawiasz się nad tym, jaką wodę pijesz?
Wiele osób wybiera wodę butelkowaną, najchętniej tych marek, które są szeroko reklamowane. I zazwyczaj są to wody źródlane, o niskiej albo wręcz bardzo niskiej zawartości minerałów. Wypijanie butelki wody dziennie, której cena wynosi średnio 1,75 zł to ponad 50 zł miesięcznie i 30 zużytych plastikowych opakowań – zabójstwo dla naszej planety!
Alternatywą dla wody butelkowanej jest woda filtrowana. Obecnie dzbanki i butelki z wkładami filtrującymi oferuje wielu producentów, ja skupię się na dzbanku Aquaphor Onyx.

Dzbanek filtrujący Aquaphor Onyx

Parę tygodni temu otrzymałam do testów od firmy Aquaphor dzbanek filtrujący Onyx. Dzbanek ma pojemność 4,2 litra (pojemność wody do filtrowania to 2 litry) i jest największym dostępnym dzbankiem tej marki. Wyposażony został w filtr B25Mg, który wzbogaca wodę w magnez oraz, dzięki zastosowaniu włókien Aqualen, usuwa jony metali ciężkich, chlor, fenol, żelazo i pestycydy. Brzmi jak bajka, prawda? Przez okres testowania dzbanka piłam z niego wodę codziennie. Po dwóch tygodniach postanowiłam spróbować zwykłej kranówki i… różnica była ogromna! Woda filtrowana nie miała tego metalicznego posmaku rur, w przeciwieństwie do wody kranowej. Liczę na to, że prawdą jest również wzbogacenie jej o magnez, czego niestety nie jestem w stanie sprawdzić.

Widzę natomiast, że woda jest o wiele bardziej miękka niż kranówka, bo nie pozostawia osadu na szklankach i… chętnie pije ją Forest, który jest największym fanem deszczówki :D



Wkład filtrujący B25Mg ma wydajność 200 litrów i zachowuje swoje właściwości przez 2 miesiące, co według moich obliczeń będzie w sam raz dla dwuosobowej rodziny, której członkowie wypijają po ~1,5 litra wody dziennie. Co za tym idzie – jest to idealne rozwiązanie dla nas. Żeby tylko jeszcze sam się napełniał, tak jak się opróżnia… ;)

Filtrowanie wody

Jak już wspomniałam we wstępie – kupowanie wody butelkowanej nie tylko odbija się na domowych finansach, ale również na środowisku. Ogrom plastiku, który jesteśmy w stanie wyprodukować, przeraża mnie. A jak powszechnie wiadomo, nie jest to tworzywo biodegradowalne.
Jeśli chodzi o koszty, to 2 litry wody kranowej kosztują dosłownie grosze – ok. 8-12gr. Koszt zakupu filtra to 9,70zł, czyli niespełna 10gr na 2 litry. Łącznie to 20gr za 2l wody. Koszt 2l wody butelkowanej to ponad 2 zł, czyli 10x więcej. Idąc tym tokiem – zakup dzbanka zwraca się już po niespełna 1,5 miesiąca! A przy tym zmniejszasz produkcję plastikowych butelek o 100%. 1 butelka dziennie to 365 butelek w ciągu roku. Do mnie ta liczba przemawia. A do Ciebie?


Jestem ciekawa, czy pijecie wodę filtrowaną, czy wciąż wybieracie te w jednorazowych butelkach?
A może jesteście w stanie mi polecić butelkę filtrującą o pojemności co najmniej 0,75-1l?

Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama