1 stycznia 2017

2017 będzie cudowny!


Wiecie, jak bardzo nie lubię narzekania. Dlatego też przeglądanie sylwestrowo-noworocznych postów na Facebooku wprawia mnie w nieprzyjemny nastrój. Ogromna większość moich znajomych narzeka na miniony rok i ma nadzieję, że kolejny będzie lepszy, bo "gorzej być nie może". Serio? Żyjesz, jesteś zdrowy, masz dach nad głową i jeszcze narzekasz?
Znacie to?


Ja tradycyjnie narzekać nie zamierzam. 2016 rok przyniósł w moim życiu wiele zmian, z których nie pamiętam żadnej negatywnej. Och, w sumie mogłabym tutaj wymienić totalne olanie zdrowego trybu życia... Ale walczę o powrót na dobrą stronę mocy - i to jest moje jedyne postanowienie noworoczne.
Obok tego stary rok przyniósł zmianę pracy na stanowisko w branży, w której chciałam pracować i w końcu lubię to, co robię. W 2016 roku zdałam również prawo jazdy i spełniłam swoje odwieczne marzenie o własnym psie. Forest (a właściwie Forever Yours) jest ze mną już ponad miesiąc i z niecierpliwością oczekuję kolejnych, które spędzimy razem. Relację z tego okresu na pewno zdam niedługo na blogu :) A jeśli chcecie być na bieżąco z tym, jak idzie nam nauka siebie nawzajem i wypracowywanie relacji człowiek-pies i pies-człowiek, zapraszam na Fanpage:


Jestem ciekawa, jak Wam minął ten rok i jakie macie plany, cele i marzenia na 2017. Dajcie znać w komentarzach! :)
Czytaj dalej...

19 listopada 2016

Za co lubię listopad


Nie myślałam, że kiedykolwiek to powiem, ale ten chyba najsmutniejszy miesiąc naprawdę da się lubić! A już na pewno można przynajmniej przestać pałać do niego nienawiścią. Pośród wielu minusów, których nie da się nie zauważyć/poczuć, listopad można całkiem przyjemnie przeżyć.

Na niekorzyść listopada przemawia przynajmniej trylion argumentów. Wśród nich m.in. to, że:
  • z dnia na dzień robi się zaskakująco zimno,
  • non stop pada,
  • słońca jest jak na lekarstwo, a w dodatku
  • wychodząc do pracy jest jeszcze ciemno, a wracając - już jest ciemno.
To wszystko wywołuje jesienną chandrę i sprawia, że mamy ochotę zaszyć się pod kocem z kubkiem kakao w ręce... Ale czyż to nie jest przyjemne? :) Tylko Ty, gorąca czekolada/kawa/herbata i ulubiona książka albo film, na premierę którego czekasz od ponad roku. 
I tutaj kolejny powód - bo przecież nie od dziś wiadomo, że najlepsze premiery filmowe wychodzą właśnie jesienią. Spędzenie zimnego wieczoru w sali kinowej z przyjaciółmi albo ukochaną osobą - czy może być coś lepszego?

Tak! Z pewnością każda kobieta uwielbia zakupy. A czas największych jesiennych przecen to przecież listopad właśnie. W dodatku w listopadzie mamy Black Friday i Dzień Darmowej Dostawy (tutaj sprawdzicie, które sklepy biorą udział w akcji w tym roku). Czego chcieć więcej? Na te dwa dni czekają wszystkie zakupoholiczki :) 
A ci z Was, którzy robią zakupy na Aliexpress, na pewno cały rok wyczekują na 11.11., kiedy to z okazji obchodzonego w Chinach Dnia Singla na wspomnianym portalu pojawiają się bajeczne rabaty na większość oferowanych produktów. Do mnie właśnie leci kolejna lampa do hybryd, obroże i kilka pluszaków dla psiaka.

Skoro już o zakupach mowa, to zahaczmy trochę o tematykę fit. W listopadzie mamy najtańsze (i najlepsze!) avocado, kaki i uwielbiane przez wszystkich w tym okresie mandarynki. Komu nie kojarzą się one ze Świętami - niech pierwszy rzuci kamień.

Święta - no właśnie. To w listopadzie rozpoczyna się świąteczne szaleństwo i chociaż pewnie większość z Was głośno krytykuje bożnarodzeniowy asortyment pojawiający się w sklepach tuż po Wszystkich Świętych, to nie uwierzę w to, że nie czujecie magii Świąt przechadzając się wśród choinek w centrach handlowych i pod porozwieszanymi nad ulicami lampkami. Ja widząc te wszystkie ozdóbki od razu poddaję się świątecznemu nastrojowi i przechodzę w tryb "Christmas" :)

Jak więc widzicie - listopad da się lubić! Trzeba tylko do tematu odpowiednio podejść. Z negatywnym nastawieniem wszystko będziemy widzieć w szarych barwach, a przecież nie o to w życiu chodzi.
Ten miesiąc, jak każdy inny, to po prostu dany nam czas. O tym, jak go spędzimy, decydujemy już sami. Mam nadzieję, że nikt z Was go nie zmarnuje, a odpowiednio spożytkuje.

To jak, przekonałam Was trochę do listopada? Piąteczka! :)


Czytaj dalej...

14 listopada 2016

Będzie nas troje! ♥


Tak, znowu zrobiłam sobie niewybaczalnie długą przerwę od blogowania. Na siłowni też ostatni raz byłam w sierpniu (albo na początku września?), zresztą zrezygnowałam już z karnetu. W domu niby ćwiczę, ale to nie to samo... A o zdrowym odżywianiu póki co tylko czytam. Albo oglądam zdjęcia ohasztagowane #fitfood. Nie pomagają.

Ale to nieważne!
Nieważne, bo właśnie spełnia się moje największe marzenie! Na początku grudnia nasza mała rodzinka powiększy się. Zresztą co ja będę pisać - sami zobaczcie:


Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie, to wiecie, że na malucha czekam już od kilku miesięcy - konkretnie od sierpnia, kiedy to podjęłam ostateczną decyzję o wyborze hodowli. A tak naprawdę o dobermana wierciłam mężowi dziurę w brzuchu od dobrych 2-3 lat. W grę wchodził jeszcze staffik, ale dobki jednak lepiej pasują do mojego trybu życia i do tego, co chcę z psem robić.

W ubiegły weekend w końcu mogłam zobaczyć nasze cudo. I oczywiście przepadłam, zakochałam się z miejsca. W dodatku chyba ze wzajemnością, bo szczenior uraczył mnie soczystymi buziakami ;) Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że nie wszyscy są tak zafiksowani na punkcie psów jak ja, ale wierzcie mi na słowo - to niesamowite uczucie, kiedy tak małe stworzenie widzi Cię pierwszy raz, a mimo to akceptuje nowego "kogoś" w swoim życiu i zachowuje się z taką ufnością. Właśnie dlatego kocham psy i wolę zwierzęta od ludzi.

Ostatnie dni były szaloną pogonią za idealną poduszką do legowiska, lekką smyczą, angażującymi zabawkami i najlepszą karmą. Wciąż jestem na etapie poszukiwania poszewek na poduszkę i skórzanej szarej obroży - lekkiej i zapinanej na sprzączkę, a nie na klamrę (skąd się w ogóle wziął ten dziwny pomysł?), ale to już sama przyjemność.
A poza tymi drobnostkami zostało mi już tylko odliczanie dni do odbioru psiaka. Zostało 20. Dwadzieścia długich dni. Ale biorąc pod uwagę fakt, że zaczynałam od odliczania dni do potwierdzenia krycia, teraz pójdzie już z górki.

Trochę chaotycznie napisałam tego posta, ale chyba wyszłam nieco z wprawy. Wniosek jest jeden - potrzebuję więcej praktyki. Będę się starać odezwać tutaj raz na jakiś czas, jednak spodziewajcie się bardziej lifestyle'owych, kosmetycznych i psich wpisów niż relacji z moich treningów - bo po prostu nie ma czego relacjonować, a wymienione wcześniej tematy wypełniają teraz większość moich dni i to o nich będzie mi najłatwiej pisać.
Czytaj dalej...

31 sierpnia 2016

Powrót do dobrych nawyków


Kiedy spytałam Was, o czym chcielibyście przeczytać po przerwie, pojawiła się propozycja, bym napisała o moich sposobach na powrót do zdrowego trybu życia. No to piszę! Mam nadzieję, że nie będziecie musieli nigdy z tych porad korzystać, ale gdyby jednak, to częstujcie się śmiało! :)
Pamiętajcie jednak, że siła jest w Was i jeśli sami się nie uprzecie i nie będziecie tego naprawdę chcieli, to żadne zaklinanie i namawianie przez innych nic nie da. Tak więc...

Zaprogramuj myślenie

Coś, co powtarzam bardzo często - miej cel cały czas przed oczami. Jeśli przejeżdżając obok McDonald'sa ciężko jest Ci zwizualizować siebie w bikini i z wymarzoną figurą, ustaw sobie na tapetę w telefonie swoje (tak, własne fotki działają najlepiej!) stare zdjęcie. Z takiego okresu, w którym byłaś z siebie zadowolona. Możesz też zmienić tło pulpitu na komputerze i przykleić zdjęcia na lodówce. Ważne, żebyś nie zapominała, do czego dążysz.


Znajdź sojusznika

Zmiany w życiu łatwiej jest wprowadzać, jeśli mamy u swojego boku osobę, na której wsparcie możemy liczyć. Może Twoja przyjaciółka, chłopak, mąż, koleżanka z pracy czy sąsiadka dadzą się namówić na wspólne trwanie w postanowieniach? A może znasz kogoś, kto regularnie biega, zdrowo się odżywia i udzieli Ci kilku porad? Razem raźniej! :)

Social media power!

Media społecznościowe są ogromną siłą, o czym ostatnio bardzo mocno się przekonuję. Z pewnością masz konto na Facebooku czy Instagramie. Kliknij "obserwuj" przy profilach osób prowadzących zdrowy tryb życia. Zapisz się do grup wsparcia na Facebooku. Weź udział w wydarzeniach organizowanych przez blogerki.
Z wiedzą, że nie tylko Ty zmagasz się z dodatkowymi kilogramami i spadkami motywacji, będzie Ci łatwiej.

Przy okazji zapraszam na mój Instagram i Facebook, codziennie nowa porcja motywacji! :)


Nie poddawaj się

Myślisz, że nic z tego, bo po całym tygodniu zdrowego jedzenia zjadłaś paczkę chipsów do filmu? Mylisz się! Co się stało, już się nie odstanie. Nie cofniesz czasu, ale możesz sprawić, że ten, który dopiero nadejdzie, wykorzystasz należycie. Jeśli się poddasz - będziesz wciąż oddalać się od swojego celu. Jeśli mimo tego małego potknięcia będziesz walczyć dalej - z każdym dniem będziesz się do niego przybliżać.

Zdrowe zakupy

Nie ma cudów. Jeśli kupisz czekoladę, to prędzej czy później ją zjesz. Jeśli będziesz kupować tylko zdrowe rzeczy - będziesz jeść tylko zdrowe rzeczy. Przemyśl przed zakupami, co chciałabyś zjeść i ze sporządzoną listą udaj się do sklepu.
Nigdy nie idź tam też z pustym żołądkiem, wtedy łatwiej o niekontrolowane zakupy.


To tyle z mojej strony. Porady są banalne, ale muszą takie być, żeby nie zniechęcały od samego początku. Zresztą jak już wiecie - jestem zwolenniczką stopniowego wprowadzania zmian. Jeśli potrzebujecie większego motywacyjnego kopa, zapraszam również do kontaktu przez Facebook czy Instagram :)
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Reklama